Jeszcze przed zagraceniem… 😉
Przedstawiamy pokoik Blanci. Pastelowy, różowo – miętowy, bo zamysł był, żeby było słodko. Pomysły moje, a wykonanie prawie całkowicie taty Blanki. Bohater naszego domu sam położył panele, pomalował i wytapetował ściany. Co prawda nie obyło się chwilami bez epitetów co do „byle jakiego” kleju do tapet i tym podobnych… Ale udało się i jest. Na razie tylko wygląda, bo muszę się przyznać, jeszcze nie udało mi się rozstać z moim dzieckiem, więc jej łóżeczko nadal stoi w naszej sypialni. A raczej wyglądał jeszcze jakiś czas temu, zanim udało się nam go zagracić różnymi rzeczami, które czekają na pojawienie się w naszym domu kolejnej dużej szafy… Czekam na nią z utęsknieniem…
Na razie Blanka zaprzyjaźnia się ze swoim królestwem. Pomaga w tym kojec idealny do wyciszenia i zabawy jak mama musi na chwilę zająć się czymś innym niż pilnowaniem małego raczkującego potworzaka. Namiot z kolei jest idealny do czytania bajek.
Dekoracje w pokoju to głównie tiul – na firankach i pomponach zawieszonych na drzwiach wejściowych, na szafie, czy kojcu. Personalizacja pokoiku w postaci napisu to mój hand made. Nie mogłam znaleźć w sklepach nic ładnego i w dobrej cenie, więc kupiłam zwykłe literki w jednej z sieci budowlanych i sama pomalowałam na miętowo. Wyszło bardzo tanio. Mój typ w pokoiku to też pastelowy wieszaczek na którym zawiesiłam ubranka Blanki od Chrztu. Stanowią świetną pamiątkę i myślę, że nietuzinkową ozdobę.
No ale to dopiero początki. Niebawem pokażemy wam pokoik po przeprowadzce Blanki i z pewnością zagraceniu masą zabawek…









