czy on będzie dobrym ojcem?

Czy warto mieć z nim dzieci?

Trudno jest znaleźć sobie fajnego faceta. Takiego, co będzie się nadawał do wspólnego życia. Co się ożeni, albo będzie stabilnym partnerem, nawet bez papierka… Jeszcze trudniej znaleźć sobie kandydata na ojca dzieci! To już zdecydowanie wyższy poziom wtajemniczenia. Skąd wiadomo, czy on będzie dobrym ojcem dla Twoich dzieci?

 

Już kilkakrotnie pisałam o tym, że związek w którym pojawia się dziecko to „nie je bajka” :D, przynajmniej nie zawsze. Raczej rzadziej niż częściej. 😉 Dlatego tak ważne jest to, z kim tego rozrodu dokonujemy. I nie chodzi tu wcale o to, czy on będzie zmieniał Waszemu dziecku pieluchy,  nawet nie o to, czy będzie mu się chciało układać z maluchem klocki, czy kopać piłkę. Tego nie da się obliczyć w taki prosty sposób.

 

Facet, który nadaje się na ojca, to taki, który da rodzinie poczucie bezpieczeństwa. Który da wspólne szczęście, będące później całym bagażem siły na dalsze życie dla Waszych dzieci. Taki, który nie wymiksuje się z chałupy przy pierwszych niedogodnościach. Taki, który szanuje swoje dzieci i ich matkę. Z moim „ojcem dziecka”, jak to nazwany został na oddziale poporodowym, jestem 7 lat w związku, prawie dwa lata w rodzinie trzyosobowej. To były wspaniałe 2 lata, choć może nie takie proste jak te poprzednie. Ale śmiało mogę powiedzieć, że jest dobrym ojcem. Świetnym!

 

czy on będzie dobrym ojcem?

 

Skąd wiadomo, czy on będzie dobrym ojcem?

 

Jest silny, ale i czuły… Przyszły dobry ojciec, to taki, który nawet jeśli nie planowaliście dziecka, a mimo to stało się, nie dostanie histerii, nie pójdzie zapić smutków z kolegami… Przytuli cię i powie, że wszystko będzie dobrze, że dacie radę. Albo taki,  który, nawet jeśli nie możecie zajść w ciążę, mimo, że obydwoje tego pragniecie, nie irytuje się, nie obwinia Cię. Stara się i wspiera. I wiesz, że żeby nie wiem co, Cie nie zostawi. Tylko taki mężczyzna Cię kocha, więc będzie zdolny do bezwarunkowej miłości do dziecka. Jest cierpliwy, pokorny do życia. Da Wam wszystkim poczucie bezpieczeństwa.

 

Jest zdolny do poświęceń, bo lubi czuć się potrzebny… Przyszły dobry ojciec zrobi Ci obiad, czy ciepłą herbatę, gdy Ty przez ciążowe hormony prześpisz pół dnia. Ten sam facet będzie Cię wspierał, przy codziennych obowiązkach, jeśli po macierzyńskim zechcesz wrócić do pracy. A jeśli zostaniesz z dzieckiem na dłużej w domu, ten sam facet będzie z czułością całował Cię w czoło wychodząc do pracy, gdy będziesz z maluchem jeszcze słodko spała. Nie będzie wypominał, ani narzekał. Bo Was kocha!

 

czy on będzie dobrym ojcem?

 

Jest opiekuńczy i troskliwy… Dobry ojciec, to nie ten, który od początku wie, jak zająć się dzieckiem, nie ten, który wykonuje wszystko co chcesz przy Waszym maluchu, zanim jeszcze zaczniesz o tym myśleć. To ten, który będzie się Tobą czule opiekował po porodzie. Będzie Ci pomagał się wykąpać, albo przemyć ranę po cesarce. Albo przyniesie Ci z warzywniaka kapustę na nawał pokarmowy i z czułością pomoże Ci obwinąć obolałe cycki. A mimo to będziesz dla niego nadal tak samo piękna i pociągająca. Tylko taka troskliwość zaprocentuje w Waszym życiu rodzinnym. Taki facet nakryje dziecko w środku nocy kołderką, taki będzie dzielnie zbijał gorączkę, czy głaskał dziecko po głowie przy kolkach i ząbkowaniu.

 

czy on będzie dobrym ojcem?

 

Dobry ojciec to nie ten facet, który jest idealny. Ale ten, który Cię kocha, bo tak samo mocno i wiernie będzie kochał Wasze dzieci. Jeśli czujesz się przy nim bezpiecznie, jesteś jego pewna, będzie najlepszym ojcem dla Twoich dzieci, jakiego mogłaś sobie wymarzyć! Ale jeśli on nie umie dać Ci tego wszystkiego, to marne szanse, że się zmieni i przy dziecku będzie inny, lepszy. Raczej gorszy.

 

Dobry ojciec nie musi robić nic wielkiego. Po prostu jest, tak zwyczajnie. Popełnia błędy, ale umie przepraszać. Nie jest wzorem cnót wszelkich, ale stara się być jak najlepszym tatą i mężem. Wcale nie jest trudno wyczuć, czy to ten, z którym warto mieć dzieci. My kobiety mamy tą pewność. Chociaż lubimy też same siebie oszukiwać, ale to już temat na oddzielny wpis.

 

I jak, będzie dobry ojciec z Twojego faceta? Tylko uwaga, taki fantastyczny ojciec z czasem wygryzie Cię trochę z roli najważniejszego człowieka w życiu malucha. Wiem, co mówię, bo mam takiego super ojca dziecka w swoim domu. 😀 Możesz być ex aequo, jak się postarasz. 😀 Gwarantuję, że nie będziesz miała im tego za złe.  Co tu się dziwić dziecku?! Jak nie kochać takiego fantastycznego mężczyzny?

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

A weź matko odpuść!

Dobrze radzę! Nie rozmnażajcie się…

Ona, on, dziecko i świat do góry nogami…

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • U nas cały czas trwa nieustająca fascynacja matką… Muszę wyciągnąć z męża te wszystkie cechy super ojca;)

  • Ależ zadałaś trudne pytanie :) zaskoczyło mnie…
    ale od razu w głowie pojawił się pewien obraz.

    Pamiętam okres narzeczeństwa. On mówił wprost, że z dziećmi spieszyć się nie będziemy. Obojętne były mu słodkie niemowlaki, nie interesowały go też biegające bobaski za piłką. Miałam wrażenie, że jest oschły. Trudno mi było wyobrazić go sobie jako ojca… może będzie surowy? – myślałam. Nie zrażało mnie to jednak. Po ślubie szybko zapragnął potomka…. i jego marzeniem nie jest jeden mały Górczyński, tylko co najmniej dwójka w płci męskiej! Jego serce zmiękło…. totalnie zmiękło! Mam wrażenie, że zaskoczył mnie bardziej niż ja siebie! Jest genialnym ojcem :) Do wszystkiego się dojrzewa a jak widać – trudno jest ocenić naszych mężczyzn jak się spiszą, nim wejdą w tę ważną rolę.

    • To się zdarza. :) Moja mama też podobno nie miała instynktu aż do moich narodzin, a teraz jest zakochaną mamą od 27 lat. 😀 Mój mąż z kolei nikomu nie wydawał się materiałem na dobrego tatę, oprócz mnie chyba. Wydaje mi się, że jak facet umie kochać swoją partnerkę to i ojcem będzie spoko.

  • MyMami

    Ja mam to szczęście, a raczej moje dzieci, że mają tat dla którego są całym światem.

  • Mój też jest super tatusiem i chociaż nie ma Go przez cały dzień, to po powrocie z pracy zmęczony zaraz bierze córcię i bawi się z nią, żebym ja mogła psychicznie odpocząć :) A Iza to też taka córeczka tatusiowa, przy oknie stoi i wypatruje tatusia 😀

  • Mój mąż jest świetnym ojcem, ale ja wiedziałam to od samego początku, nawet gdy jeszcze nie byliśmy ze sobą. Nie wiem skąd ja to wiedziałam, ja to po prostu czułam. Pamiętam, jak kiedyś siedzieliśmy razem, pijąc herbatę i powiedziałam do niego : „Wiem, że zapewne nigdy nie będziemy razem, ale chciałabym abyś był ojcem moich dzieci.” Pierwsze się nie sprawdziło, a drugie tak 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Myślę, że taki właśnie jest również mój M. – choć oczywiście bez pewnych zgrzytów między nami (także w kwestiach wychowawczych) się nie obejdzie 😉

    Patrząc z perspektywy czasu na wszystkie swoje poprzednie związki dochodzę do wniosku, że zawsze gustowałam w trochę „niegrzecznych” facetach – imprezowiczach, ryzykantach, poszukiwaczach adrenaliny. I teraz cieszę się ogromnie, że jednak żadna z tych znajomości nie przetrwała i nie zakończyła się małżeństwem – bo ktoś taki raczej nie zapewniłby mi i mojemu dziecku poczucia bezpieczeństwa.

    • No właśnie. 😉 A co do tych zgrzytów, to chyba nie ma związku w którym są emocje, a nie ma choćby niewielkich nieporozumień. Tak samo z życiem w rodzinie.

  • To się chyba czuje. To takie dziwne uczucie, gdzieś tam w głowie, które mimo, że wcześniej nigdy o tym nie myślałaś, nagle budzie w Tobie chęć posiadania dziecka.
    Ja tak miałam. Nie planowałam dzieci, na pewno nie tak wcześnie. Dopiero, gdy poznałam Mr Righta, poczułam to. Poczułam, że chcę być mamą, ale pod warunkiem, że on będzie Tatą.
    Miałam nosa. Jest świetnym Tatą. Zapracowanym, późno wracającym, ale każdą swoją wolną chwilę poświęca Zetce. Tak było od samego początku. Wtedy, gdy była jeszcze w brzuchu, a ja musiałam leżeć, on dzielnie śmigał na mopie. Wtedy, gdy ledwo dyszałam z przeziębienia, a z powodu karmienia nie mogła brać lekarstw on zajmował się noworodkiem, przynosząc mi ją tylko do karmienia. Teraz ja przestaję istnieć, gdy on wchodzi do domu :)

    • Jakbym czytała o naszym… 😉 To jest ulga po całym dniu z maluchem, jak przyjdzie ten ukochany tatuś i dziecko się już klei do niego i jest chwila wytchnienia. 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl