…i inteligentnych, dorobionych prostaków. I to będzie nasza wina. Wina pokolenia dzisiejszych młodych kobiet. Nie tylko tych, które mają szczęście być matkami synów, choć w ich mądrości pokładam resztki nadziei. Będzie to wina każdej z nas, która z podkulonym ogonem godzi się na brak szacunku, ignorancję, a nawet agresję.
Doświadczyłam ostatnio bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Najgorsze, że nie była to pierwsza akcja w której zostałam potraktowana po chamsku przez obcego faceta. Ja i moje dziecko. To boli i niepokoi. Jaka będzie przyszłość kolejnych pokoleń kobiet wśród takich mężczyzn?
Cham jeździ dziś drogim autem…
Szłam sobie spokojnie z Blanką za rękę, przechodziłyśmy przez ulicę. Szybkim jak na niespełna dwulatkę krokiem. Dodam może dla tych z Was, którzy nie są moim stałymi czytelnikami, że mieszkam na przedmieściach i ulica przy moim osiedlu to nie jakaś Marszałkowska w Warszawie, zwłaszcza w weekendy, a sytuacja miała miejsce w sobotę. Szłyśmy więc sobie z Blanusią, a obok babcia prowadziła wózek. Nagle z daleka zobaczyłyśmy grzejącą ze 100 km/h furę, która na nasz widok nie zwolniła, a wręcz przyspieszyła. Szybko ciągnąc Blankę za ręce, stanęłyśmy na chodniku. Moja mama nie wiele myśląc, machnęła rękoma i krzyknęła „Co ty robisz człowieku?!”. No bo kto by się nie wkurzył? Kompletny brak życzliwości.

W tym momencie samochód wyhamował, ale przez sporą prędkość, pojechał jeszcze kilka metrów za nami. Wtedy z piskiem opon cofnął i zatrzymał się na naszej wysokości. Szyba momentalnie się otworzyła i miałyśmy możliwość obejrzenia kierowcy tej drogiej, niemieckiej fury. Wyglądał normalnie, nawet pozytywnie. Schludnie, casualowo ubrany facet w designerskich okularach, prezentował się wizualnie, zupełnie inaczej niż się zachowywał. „To do mnie było te machanie łapami?” – wypalił z taką agresją w głosie, jakby zaraz miał wysiąść i walnąć nas jedną po drugiej z liścia.
Obok siedziała kobieta, żona, czy partnerka faceta. Miała okulary przeciwsłoneczne i wyglądała jakby właśnie dostała porządny opierdziel. Być może właśnie dlatego tak szybko jechali, niesieni przez adrenalinę. Było jej ewidentnie wstyd. Nawet nie odwróciła głowy w naszą stronę. Wtedy zobaczyłam też, że z tyłu za przyciemnianymi szybami siedzi w foteliku mały chłopiec, na oko 3-4 latek. Nie wytrzymałam – „To tak się pan zachowuje przy żonie i dziecku? Widzi pan, że idę z małym dzieckiem przez ulicę, to zamiast wyhamować przyspiesza pan, a teraz jeszcze próbuje zastraszyć. Piękny przykład pan daje.”. Miałam jeszcze dodać, że spaliłabym się ze wstydu, jakby mój mąż tak traktował inne matki z dziećmi, ale nie zdążyłam bo bez słowa, momentalnie odjechał. Może coś do niego trafiło, choć wątpię. Może coś to dało to do myślenia kobiecie, która żyje z nim na co dzień. Mam taką nadzieję.
Życzliwość umiera, zanikają świętości
Kiedyś było inaczej. Tak przynajmniej mi się wydaje, gdy wspominam własne dzieciństwo. Wiadomo zdarzały się patologie, ale „normalni” ludzie, żyjący w rodzinach, mieli wobec innych jakąś życzliwość. I przede wszystkim istniały jakieś świętości. Gdy ja byłam dzieckiem, młode matki, czy ciężarne były traktowane z większym szacunkiem i atencją przez pijaczków spod sklepu niż teraz są przez przedstawicieli wyższej klasy średniej. A dziś… Dziś większość ludzi dba jedynie o własne interesy. W metrze, czy autobusie, każdy patrzy w smartfony i mało kto pomyśli, żeby młodej matce pomóc wnieść wózek, czy żeby ustąpić miejsca ciężarnej. Ba! Mrozi mnie, jak słyszę, że czasami nawet w poczekalniach do gabinetów ginekologiczno-położniczych są problemy by jeden z drugim tatusiowie dupska podnieśli i ustąpili miejsca obcej brzuchatce. Każdy gazetki czyta i „nie widzi”…
Co się z nami porobiło? Z tym naszym społeczeństwem? To te równouprawnienie sprawiło, że nie ma już życzliwości do tych, jakby nie było, nadal w każdej chyba kulturze, uprzywilejowanych grup. Czy może źle odczytywany feminizm sprawił, że już nam się nie należy nic…? I trudno, jeszcze ignorancję jakoś bym zniosła, ale agresję? To już gruba przesada. Jesteśmy teraz tak zalatani, tak pełni negatywnych emocji, goniący za awansami, za dorabianiem się, zdobywaniem, że w nosie mamy każdego i jak trzeba, to możemy wyżyć się nawet na kobiecie z dzieckiem? Kiedyś cham rzucał się w oczy z daleka. Dziś nosi drogie ciuchy, zarabia menadżerskie pensje, wozi się furami za które z powodzeniem można kupić mieszkanie. I jest jeszcze gorszy, bo czuje się od innych lepszy, czuje, że świat powinien mu padać do nóg.

Matko! Masz tę moc…
Z kobietami wcale nie jest lepiej. Ile razy, ja sama będąc matką płaczącego w wózku niemowlaka przepuszczałam w kolejce ciężarne w zaawansowanej ciąży. A obok tych mężczyzn, po których już i tak dziś pojechałam, stały inne matki z dziećmi np. szkolnymi. Dziwnym trafem każda zapomniała już jak to jest nosić wielki brzuch i być niemalże jedną nogą na porodówce. Przecież tego się nie zapomina.
Nie powinno tak być. Jeśli my same nie będziemy dla siebie przyjazne, życzliwe, jeśli nie będziemy stawać w swojej obronie, nie będziemy wychowywać córek w duchu jakiejś kobiecej solidarności, a synów w atmosferze szacunku do takiego cudu jakim jest nowe, młode życie i wszystko, co je otacza, to nigdy nie będzie lepiej. Będzie coraz gorzej. Z każdym pokoleniem. To w nas siła. Musimy jawnie zwracać uwagę na złe zachowania i kultywować te dobre. Jakie będzie nasze społeczeństwo bez wzajemnego szacunku i życzliwości? My, matki kształtujemy przyszłą rzeczywistość. Mamy moc, skorzystajmy z niej!


![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
Cycki i chusty nie zrobią z nas dobrych matek
Upierdliwa teściowa jest babcią
Nie sól, nie przyprawiaj, nie słódź… I sama se to jedz!
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

