Wielkanoc w umysłach większości dzieci jest traktowana trochę jak te „gorsze” Święta. My sami, dorośli, często podchodzimy do nich z mniejszym entuzjazmem. Nie ma powodu! Święta Wielkanocne mogą być magiczne!
W dzieciństwie nigdy nie lubiłam Wielkanocy. Brakowało mi tej magii, którą miało Boże Narodzenie. Nie było tej całej bajkowej otoczki. Brakowało Mikołaja, pięknej choinki, zapachu pysznych, domowych wypieków i wszystkich tych wspaniałości, które Gwiazdka ma, a Wielkanoc nie! Dopiero, jako dorosła kobieta, zaczęłam zauważać, jak fajne mogą być to Święta z dziecięcej perspektywy. No i staram się, żeby dla Blanki były tak samo przyjemne i wyczekiwane, jak te zimowe Święta. Jak sprawić, by Wielkanoc była dla dzieci fajnym czasem?



1. Zając kica tu i tam
No nie oszukujmy się. Dzieci, to dzieci. Wiadomo, że w Gwiazdce jednym z najfajniejszych rzeczy są dla nich prezenty. Do tego to wyczekiwanie, listy do Mikołaja, ta niezwykłość oczekiwań, ta świadomość, że był w ich domu i podrzucił je pod choinką. To cudowne momenty i dla dzieci i dla całej rodziny, która może to obserwować. Dopiero, gdy poznałam mojego męża, a u niego w rodzinie do dzieci przychodził Zając Wielkanocny, zobaczyłam jak fajna to tradycja. Kiedyś nawet nie wiedziałam, że są części Polskich w których Zając grasuje. 😀 To nie muszą być duże prezenty. Mogą być same słodycze, albo jakieś niewielkie upominki. Ale oprócz tej materialnej zabawki, która tak czy siak cieszy, tradycja z przychodzeniem Zająca wiąże się z tą bajkowością, którą dzieciaki tak uwielbiają… Blanka do tej pory niewiele kumała. Ale w tym roku już niecierpliwie czeka na Zająca. Tylko, że on sobie kica, tu i tam, tak jak Mikołaj lata saniami i też obserwuje dzieci, czy są grzeczne, czy nie. Sasasa! Jakaś korzyść dla rodziców też musi być.




2. Pisanki, kurki i kwiatki w niczym nie są gorsze od choinki
No właśnie. Teraz temat ozdób. Choć w Boże Narodzenie we wszystkich domach stroi się choinkę, to w Wielkanoc już mało gdzie są takie tradycje wnętrzarskie. 😀 A czemu? Przecież wspólne malowanie pisanek, to meeega frajda. A stroiki z kurczaczkami, kolorowymi kwiatkami, czy zajączkami mogą tak cieszyć dziecięce oczka. Już nie mówiąc o wspólnym szykowaniu Święconki. O, to była chyba jedyna wielkanocna przyjemność z mojego dzieciństwa. W tym roku w design naszego koszyczka na pewno zaangażuję Blankę. Aż strach, co to będzie za „festyn”. 😀 Ale czego się nie robi dla dzieci.
3. …a lukrowany mazurek nie odstaje od pierników!
Wspólne pieczenie pierników przed Świętami, to już nasza tradycja. Robiliśmy to, gdy Blanusia miała 3 miesiące, rok i 3 miesiące i dwa lata i 3 miesiące. Przyznam się szczerze, że jakoś nie natchnęło mnie, by podobne kulinarne tradycje wprowadzić w okresie wielkanocnym. A to błąd! Przecież moglibyśmy tak „pięknie” oblukrować wielkanocnego mazurka. Zrobić kolorową babkę wielkanocną. W tym roku, chcę też upiec drożdżowe bułeczki w kształcie królików. Będą ekstra do włożenia do Święconki. Także nabędę te wszystkie piękne, kolorowe dodatki cukiernicze i w tym roku zaszalejemy.




4. Dla dzieci Święta mają być wesołe!
W dzieciństwie Święta Wielkanocne kojarzyły mi się bardzo smutno. Pod kątem religijnym, są one takie bardziej zadumane, poważne… A dziecku jest często ciężko znieść ten ciężar. Cała atmosfera Świąt Wielkanocnych mnie od nich odstraszała. A już, gdy zobaczyłam podczas obiadu wielkanocnego u jednej z babć, w domu której zawsze musiał grać telewizor w „międzyczasie”, jak gdzieś chyba w Japonii wierni dobrowolnie się krzyżowali, to już w ogóle jakoś wyparłam z głowy całe te Święta i na dłuuugo Wielkanoc była dla mnie trochę takim przykrym, corocznym obowiązkiem. Ciężko było kilkulatce znieść te wizje bólu, cudzej krzywdy. Wielkanoc to przecież Święto religijne. To nie tylko dwa dni Świąt, ale dla wielu też wcześniejsze rekolekcje, Drogi Krzyżowe. To ciężka tematyka dla dzieci, która u mnie wzbudzała wyrzuty sumienia. Jak to dla mnie Pan Jezus dał się ukrzyżować? To przeze mnie? Dbajmy o to by odpowiednio tłumaczyć to wszystko dzieciom i w miarę możliwości dozować drastyczne wrażenia. Na zadumę i przemyślenia, maluchy jeszcze mają czas!



5. Kwiatki są ładniejsze od śniegu!
Śnieg kojarzy się z Gwiazdką nierozłącznie. Choć tak naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio padał właśnie w Święta. Za to kwiecistą, zieloną Wielkanoc mamy prawie że co roku. To też jest taki fajny dodatek. Kto by nie chciał lepić bałwana w Wigilię? No a w Wielkanoc można z powodzeniem pójść zbierać kwiatki, bazie… Ruszmy się z domu! To też może być fajny element Świąt.



6. Atmosferę się tworzy, a dziecięcą wyobraźnię podsyca
To my, dorośli, rozkręcamy w dzieciach tą całą ekscytację Świętami Bożego Narodzenia. Snujemy opowiastki o Mikołaju, pokazujemy bajki o tych Świętach, czytamy książeczki. Przecież to samo możemy robić w czasie tych wiosennych Świąt. Książeczek o zajączkach, kurkach i baranku jest cała masa. Znalazłam też kilka fajnych bajek w tej tematyce. Możecie się też razem bawić w wielkanocne zabawy. Tak jak my, chociażby tymi pacynkami ze zdjęć (pacynka królik z dzieckiem, pacynka kura, pacynka królik). Więcej zabawek Trudi TUTAJ. Poza tym sam Śmigus Dyngus, to przecież zwyczaj, który przypadnie do gustu każdemu maluchowi. Woda wyschnie, albo się ją zetrze z podłóg, a miłe wspomnienia są na wagę złota.

![]()

