domowa sesja świąteczna

Gdybyśmy umiały pozbyć się tego, byłybyśmy szczęśliwszymi matkami i żonami…

I to są właśnie moje życzenia dla Was w te Święta i w całym nadchodzącym Nowym Roku. Bo bez tego, byłoby lżej, radośniej… Niech nam się spełni!

 

Wymyślamy w swoich głowach idealne scenariusze, planujemy, robimy rozpiski, nastawiamy się. My kobiety lubimy mieć wszystko pod kontrolą. Czujemy się wtedy silniejsze. A już zwłaszcza, jak stajemy się matkami. Albo w takich momentach jak Święta. Cała ta gonitwa, by było, jak najlepiej. Bo jak nie zdążymy wypucować podłogi, to się przecież goście przylepią, jak nie zdążymy wylukrować z dzieciakami pierników, to ich wspomnienia świąteczne będą do bani, a jak prezentów nie popakujemy w piękny papier, to się Święta nie odbędą. Mamy w głowie, jakiś scenariusz, który za wszelką cenę chcemy spełnić. Nastawiamy się, bo przecież komu się nie uda, jak nie nam.

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

Nie jest zgodnie z planem, więc jest do bani?

 

Tylko życie czasami płata figle, pierogi się porozlepiają, dziecko zamiast cieszyć się z ubierania choinki, dostaje histerii na podłodze, bo przecież lepiej byłoby pograć sobie bombkami w piłkę. Jak robiłyśmy ciasto, to akurat mąż szukał lampek na choinkę i zapomniałyśmy dodać cukru. Przez niego! I nagle się okazuje, że zamiast perfekcyjnych Świąt jest do bani i gdyby nie to, że wypada, najchętniej odwołałybyśmy całą tą szopkę. Niech Świąt nie będzie wcale, jak mają nie być takie jak się należy.

 

No nie jest tak? Ja tak mam, nie tylko od Święta. I wiem, że cała masa nas, kobitek, cierpi na to całe planowanie, nastawianie się i naraża się tym samym, na rozczarowania od czasu do czasu. Bo takie jest życie. Zwłaszcza w rodzinie, z dziećmi. Nie wszystko jest takie, jak sobie wymyślimy. Nigdzie, u nikogo nie jest idealnie. Chociaż może być. Tak idealnie nieperfekcyjnie, ale fajnie. Tylko musimy odpuścić.

 

Przekonałam się o tym ostatnio, że czasami bez nastawiania się, bez planu w głowie, jest najlepiej i wtedy po prostu nam wszystko wychodzi. A nawet jak nie wyjdzie, to i tak jest dobrze.

 

Domowa sesja świąteczna, czyli kupa wariatów…

Wymyśliłam sobie rodzinną sesję świąteczną. Taką w stylu „american dream”. Śmieszną, może trochę kiczowatą, ale stanowiącą meega pamiątkę. Blanka akurat położyła się na drzemkę, co jest u nas w domu wydarzeniem, bo już rzadko je miewa. Zdążyłam więc ustawić scenografię. Naszykować nam śliczne ubrani. Mała się obudziła, zobaczyła to wszystko i z zachwytem skakała i klaskała w rączki. Pomyślałam sobie „ekstra, ma humor, zdjęcia będą cudowne”. I co? I dupa! Wystrojeni, my dwie w pięknych złotych kieckach, a mała nie chciała się patrzeć w obiektyw, nie dawała się wziąć na kolana i w ogóle było na nie. I co zrobiła matka? Wyszła obrażona, powiedziała, że jak córka taka, że matka się stara, a ona ciągle na „nie” to sesji nie będzie, jedziemy na zakupy, żeby chociaż było co dobrego do zeżarcia w te Święta, jak już atmosfera i tak gęsta… „Scenografia” została, bo nawet nie mogłam na nią patrzeć i sprzątać w tej złości i rozczarowaniu.

 

Przebraliśmy się, wyszliśmy, zrobiliśmy mega wielkie zakupy. Humory nam się, nie wiedzieć kiedy, poprawiły i nagle, na spontanie, w codziennych ciuchach, z Blanki umazaną buzią od pierników i od mojej szminki, z moim rozwianym włosem, i w ojca dyżurnej bluzie, nam wyszło. Co z tego, że Blanka się do nas nie tuli na fotkach, tylko wpiernicza te pierniki? Co z tego, że nie jesteśmy wystrojeni i wyczesani (zwłaszcza mój maż miał Wam do pokazania super wyczes 😀 )? Jest chaotycznie, nie jest jak z żurnala, ale jest po naszemu. Takie są te zdjęcia, jaki był nasz ostatni rok. Kochamy się tak mocno, jak czasami wydaje nam się, że się nienawidzimy. Wkurzenie, miesza się z sielanką i motylami w brzuchu. Jest po wariacku i histerycznie, ale autentycznie i mimo wszystko, z miłością.

 

Tego sobie i Wam życzę. Żeby umieć się cieszyć z małych rzeczy. Żeby planować, ale mądrze, bez nastawiania się i wygórowanych oczekiwań. Żeby chwytać z życia to co najlepsze i potrafić je akceptować takim, jakie jest.

 

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

 

domowa sesja świąteczna

 

domowa sesja świąteczna

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

domowa foto sesja inspiracje

 

domowa foto sesja inspiracje

 

domowa sesja świąteczna inspiracje

 

 

 

 


O autorze -



  • Jej, uwielbiam Was oglądać w trójkę, tyle w Was miłości i rodzinnego uroku! <3

  • Piękni Wy! Metoda na „przynętę” działa u nas w 100%. Jasiek praktycznie do każdej mini sesyjki musi coś szamac bo inaczej łapie za obiektyw i…sama wiesz 😉

    • Blanka nie zawsze, bo to taka jadaczka jest jak z koziej dupy trąbka… 😀 Ale te pierniki jej podpasowały. Zwłaszcza robienie z ludków inwalidów bez rąk i nóg i odkładanie z głupawą minką z powrotem do słoika. 😀

  • Ja uważam, że domowa sesja nie jest iczowata! Wręcz odwrotnie! Jest naturalna, a dzieci na pewno lepiej się czują we własnym środowisku!

    • No na pewno masz rację. Tylko człowiek, tak się czasami wiesz zabezpiecza. Żeby nie było, że stworzył kupę kiczu, a udaje, że straszna sztuka z tego wyszła. A tu, w takich sesjach rodzinnych chodzi głównie o naturalność, jak piszesz. 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ale Wy fajnie jesteście ! :) I tacy normalni, swojscy – no lubię Was po prostu ! :) Wszystkiego dobrego – już nie na Święta wprawdzie, ale za to w Nowym Roku :)

    • Oj, jak miło czytało się ten komentarz! :* Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! <3 I mam nadzieję, że uda nam się w tym nadchodzącym poznać, spotkać na jakimś parentingowym zlocie chociażby. :)

  • uwolnić się od oczekiwań, porzucić tę powagę i poczucie, że ma być idealnie i od razu lżej na duszy

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl