Zjadłabyś nieposoloną zupę, nieprzyprawioną rybę…? No raczej nie. To czemu chcesz podawać dziecku takie świństwa? A czym jest dla Ciebie smakowanie, czerpanie radości z jedzenia? Czy nie zjedzeniem od czasu do czasu czekolady i wypiciem posłodzonej kawy? To po co się kitrasz z tą tabliczką za drzwiczkami od szafki?! Chcesz wychować małego smakosza, który ma jednak umiarkowanie w jedzeniu? Pokaż mu, jak to się robi po ludzku!
Nie żebym ja sama nie robiła podobnie. Ale od dłuższego czasu obserwuję moje dziecko – które do życia potrzebuje powietrza i zabawy. Jak padną baterie, to też czasami snu… Jedzenia? Niekoniecznie! Rozpatrywałam sprawę pod kontem innych „niejadków” i choć moja Blania to wyjątkowo oporny przypadek, stwierdzam, że część problemu tkwi w nas – matkach. Za bardzo chcemy, za bardzo się staramy, za dużo czytamy, za dużo wiemy. Narzucamy sobie zakazy i nakazy. I codziennie wykonujemy kilka nowych kroków w stronę całkowitego obrzydzenia dziecku jedzenia.
Jedzenie, po urodzeniu dziecka staje się jakąś obsesją. Pod hasłem „nie wolno”. Przy karmieniu piersią lepiej przejść na dietę szpitalną… Lepiej nie uczyć dziecka smaku soli, czy cukru. Tylko, że dziecka nie trzeba tego uczyć, by wyczuło, że coś jest niesmaczne i zwyczajnie zaczęło pluć. Moje dziecko nigdy nie zjadło przecierku z marchwi, którego bym choć o kilka ziarenek soli nie doprawiła, a nie powiem, że nie próbowałam. Tylko to było ohydne. Sama bym tego nie zjadła, to co się dziecku dziwić… Wiadomo, że zdarzają się dzieci, które gdzieś w genach mają zapisany zmysł smakosza. I to chyba przez rodziców takich dzieci zostały wymyślone te wszystkie teorie, zakazy i nakazy.
Większość z nich to mitologia lub zwyczajnie kulturowo uwarunkowane nawyki. Wiecie, że w Ameryce Południowej kawa to jeden ze zwyczajnych napojów w diecie dziecka? Ba! Gdzieniegdzie podaje się ją nawet niemowlakom.

Z niczym nie wolno przesadzać. Ale zauważyłam, że odkąd podaję córce dokładnie to samo, co jemy my z mężem, apetyt dopisuje jej coraz bardziej. Pozwalam jej smakować wszystko, na co ma ochotę… Nie gotuję już typowych polskich dań, pod dziecko. Blanka z chęcią oszamie, to, co wydawało mi się kompletnie niedziecięcym smakiem. Zje makaron z sosem z dużą ilością chilli i czosnku, zje kaszę z ostrym hummusem, tortillę z rozpuszczonym serem i masą przypraw, zje gorzką czekoladę 70%… A zabielonej pomidorowej i kotlecika mielonego już nie chce, choć to też były w miarę „dorosłe” dania… Roczniak, czy dwulatek to naśladowca. I mały odkrywca. Najchętniej spróbuje tego, co lubią jeść rodzice.


Już nie po raz pierwszy pisze Wam o francuskim wychowaniu, które bardzo mi odpowiada. Oto kilka zasad francuskich rodziców, które sprawiają, że ich maluchy to smakosze, ale nie obżartuchy:
- Nie ma czegoś takiego, jak „menu dla dzieci” – francuskie dzieci praktycznie od początku jedzą to samo co rodzice. Zmianie podlega ewentualnie konsystencja i odrobinę mniej intensywne doprawienie.
- Zasada pierwszego kęsa – Francuzi uznają, że pierwszy kęs nowego dania zazwyczaj dzieciom nie smakuje. Ale muszą próbować! Jeśli nie to chociaż powąchać. Kolejny raz jest już dużo prostszy. To prawda – u Blanki sprawdza się w pełni.
- Ty wybierasz jedzenie, dziecko wybiera ilość. Ale nie ma dokładek! Nie ma też wybrzydzania i proponowania dziecku czegoś do zjedzenia w zamian, ale jest tolerancja do zjedzenia niewielkiej ilości. W myśl poprzedniej zasady, kolejnym razem dziecko zje więcej danego dania, bo będzie lepiej znało jego smak.
- Cukierki i czekolada to nie substancje radioaktywne. Francuskie dzieci jedzą słodycze. Codziennie, ale w niewielkich ilościach. Nie odbiera im się tego co dziecięce, ale uczy umiaru. Dzięki temu nie ma problemu z opychaniem się, gdy już uda się dorwać do smakołyków.


A teraz dwa świetne przepisy dla rocznego dziecka z francuskich żłobków. Danie główne plus deser. Zupa z soczewicy to nasz absolutny hicior! Przepisy zostały stworzone tak, by powstały z nich dwie dorosłe porcje i dwie porcje dziecięce. To jedziemy!
Zupa z soczewicy
2 szalotki posiekane
oliwa z oliwek
2 filiżanki soczewicy
2 ziemniaki, obrane i umyte i pokrojone w kostkę
5 filiżanek wody
ząbek czosnku posiekany
czarny pieprz
posiekana pietruszka
2 średnie marchewki
sól
2 łyżki kwaśnej śmietany
500g piersi z kurczaka drobno pokrojonej
posiekana pietruszka
W dużym rondlu podsmażyć szalotkę na niewielkiej ilości oliwy, dodać soczewicę i ziemniaki, zalać zimną wodą i dodać czosnek+, pieprz i pietruszkę. Dusić przez 45 minut, jak trzeba dolać wody. Doprawić solą. Na koniec dodać śmietanę. W międzyczasie zrumienić kurczaka na oliwie. Zupę podawać w miseczkach z dodatkiem podsmażonego kurczaka.
Tę zupę podaję też Blance w formie kremu.
Pieczone jabłka z cynamonem
4 jabłka
2 łyżki masła
4 łyżeczki cukru
cynamon do smaku
Jabłka umyć i usunąć gniazda nasienne. ułożyć na brytfannie zalanej wodą, by jabłka nie przywarły. Do środka każdego jabłka dodać po pół łyżki masła, i nasypać łyżeczkę cukru. Na koniec posypać cynamonem. Piec w 180 stopniach przez 20 minut.

Przepisy i porady pochodzą z książki „Dziecko dzień po dniu. 100 złotych zasad francuskiego wychowania” Pameli Druckerman
![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
Wytrawne muffiny idealne dla matek karmiących i małych alergików
7 życiowych rad dla mam niejadków
Dziecko w restauracji – 6 zasad, które ułatwiły nam życie
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

