Lepienie bałwana, jazda na sankach, Gwiazdka, prezenty… Jest wiele powodów, dla których dzieci uwielbiają zimę. Ja miałam jeden poważny, za który jej nie cierpiałam. I nie był to mróz, roztapiający się śnieg, ani rózgi pod choinką…
Ciepłe kurtki ze stojącymi kołnierzami pod szyję. Na suwak. A do tego szaliki wiązane pod kapturkiem, tak mocno, aby nawet najmniejsze ilości zimnego powietrza nie dostawały się do plecków i brzuszka. Niby zwyczajne części garderoby zimowej. Zwłaszcza w latach 90-tych. Dla mnie nie…
Dla mnie to synonimy bólu i odruchów wymiotnych. 😀 Bólu, gdy spieszyłyśmy się do przedszkola i niechcący mama szczypała mi szyjkę suwakiem. Zawsze potem całowała magicznym pocałunkiem, który akurat w tych momentach miał nikłe moce. Bólu, który czułam nawet, jak tego nie zrobiła, choć na to czekałam z szyją wyciągniętą, jak u żyrafy, by może cudem uniknąć uszczypnięcia… Kto tego nie zna? Jak ktoś się znajdzie, to albo wychował się na Hawajach, albo ma słynny syndrom wyparcia po przeżytej traumie. 😀 No i te odruchy wymiotne, gdy z troski mama wiązała mi szalik. Zawsze „luzowała” go, gdy mówiłam, że jest za mocno, ale nigdy wystarczająco. Nie miałabym ochoty się wyrzygać tylko, gdyby mi go całkiem zdjęła. I mogłaby jeszcze zdjąć tę kurtkę nieszczęsną z tym suwakiem, co jak nawet nie uszczypnął szyi, to wbijał się plastikową końcówką w brodę ilekroć nie zaczęłam gadać. Mamusiu – byłaś i jesteś cudowna, ale szalik i suwak w zimowej kurtce, to zdecydowane skazy na Twojej ogólnej, matczynej zajebistości.

Moda dziecięca na zimę – oczami dużego „dziecka”
Różne rzeczy ludzie sobie obiecują, gdy zostają rodzicami. Ja obiecałam sobie, że nigdy nie przytnę Blance szyjki suwakiem. I do tej pory trzymam się sztywno tej obietnicy. Żadnych kurtek z suwakami pod szyjkę, które (o zgrozo) wciąż produkują. Żadnych cienkich, ale długich, jak to było w kolorowych latach 90-tych szalików, które może czasami zawiązałabym zbyt mocno, niczym stryczek na małej szyjce. 😀
Tak właśnie sobie o tym moim „koszmarze” dzieciństwa pomyślałam, gdy ubrałam Blanię w ten zestaw ze zdjęć. Ciepła parerynka jest pod szyję, ale nie jest „krwiożercza”. 😀 Duża chusta z wełny parzonej chroni szyję, kark i klatkę piersiową bez konieczności podduszania. 😀 Nie drapie niemiłosiernie, jak szaliki z włóczki, tylko jest mięciuteńka, milusia. W dawnych czasach, może bym nawet oddała za taką mój domek dla Barbie. 😀 Ale może dramatyzuję…



Stylizacja Blanki:
Pelerynka – Zara
Ramoneska – Reserved
Sukienka – Lupilu/ Lidl
Rajstopy – Cool Club/ Smyk
Czapka i szal – Śmichy Chichy
Moda dziecięca na zimę – jeśli chcecie stworzyć podobny zestaw, to tu macie ściągawkę:

Jeśli spodobała Wam się czapka i szal, zajrzyjcie do naszego sklepu i kupcie takie same, lub podobne – www.smichychichy.pl

![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
A Ty? Nie wyrzucasz pieniędzy w błoto?
Misz masz, czyli dama z przedszkola
Jak ubrać dziecko do przedszkola?
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

