Uff, udało się… Spełniłam swój plan i jest! Piernikowa choinka, której się nie powstydzę! A Wy robicie piernikowe ozdoby?
Odkąd tylko pomyślałam o dziecku, marzyłam by w naszym domu gościły takie tradycje. Święta to idealny czas na rodzinne, kreatywne spędzanie czasu. Dziś nie będę starała się zabawiać Was słowem, a obrazem. Bo, nie będę skromna, ale uważam, że nasza piernikowa choinka jest śliczna i w ogóle przepiekniusia. Nie to, co ta, którą znajdziecie tutaj, w poście o piernikowym party (KLIK) – marny prototyp, który mimo to przyniósł sporo frajdy.
Nowa choinka, to dzieło moje i męża. Pomysł mój, projekt i wykonanie jego, dekoracja znowu moja. No i nie udałoby się oczywiście bez zachwyconego wzroku Blanki, który dodawał nam powera. Ozdoby piernikowe, w przeciwieństwie do ciasteczek do jedzenia, warto wykrawać z mocno rozwałkowanego ciasta, bo cienkie pierniki są twardsze i nie pokruszą się tak łatwo. Zdradzę wam też w sekrecie, że udała się tylko dlatego, bo Pan Przemądrzaluch (czytaj – nasz tata i mąż), wymyślił, żeby pomiędzy duże gwiazdki tworzące nasza choinkę, powklejać na lukier małe gwiazdki, dzięki czemu choinka będzie wyższa i bardziej okazała. No udało mu się tym razem być mózgiem operacji, przyznaję.
To teraz patrzcie i, mam nadzieję, inspirujcie się, 😉 A w przyszłym roku to się pokuszę o piernikową chatkę! A co! Jak już jesteśmy aż tak zdolni, to trzeba to wykorzystywać. 😀









