Uwielbiam to moje małe miejsce na ziemi. Choć kiedyś było zupełnie inaczej, dziś typowa ze mnie domatorka. Co chwila coś bym u nas ulepszała, zmieniała, dekorowała.
Kiedyś ostatnie pieniądze mogłam przetracić na buty i torebki. Dziś znacznie bardziej kuszą mnie różne pierdółki do domu. No oczywiście oprócz strojenia Blanki, bo wizyta w centrum handlowym zawsze kończy się kupieniem czegoś dla niej. Ale tak mają chyba wszystkie mamy… 😉 Plus w tej zajawce na dekorowanie wnętrz jest jeden – bez specjalnych umiejętności, sporo można zrobić samodzielnie. Dużo taniej, a i niepowtarzalnie.
Ostatnio robiłyśmy z Blanusią laurki dla dziadków i w tym celu kupiłam złotą, uniwersalna farbkę, nadającą się do różnych powierzchni. Możecie ją zobaczyć na naszym Instagramie. Ponieważ Blanka, jak każdy roczniak, zdolności plastycznych jeszcze nie ujawniła, laurka była po prostu odciskiem rączki małej. Trzeba było więc wycisnąć sporo farby i zostało nam jej dużo, a nie dało się z powrotem zaaplikować do tubki, więc postanowiłam pobawić się w małe DIY. A, że uwielbiam, jak w domu wieczorem jest nastrojowe światło, to padło na ozdabianie zwykłych, najprostszych świeczek z Ikei. Jak zostało jeszcze trochę materiału, przypomniałam sobie o szklankach po kupnym tiramisu z Lidla i zrobiłam z nich małe świeczniczki na podgrzewacze.
Metoda jest super prosta, wyjdzie nawet totalnemu beztalenciu, takiemu, jak ja. 😀 Bierzemy gąbeczkę, zamaczamy w farbie i dotykamy do świeczki, zostawiając ładną, chropowatą warstwę. Do tej mojej twórczości wykorzystałam też laski cynamonu, zwietrzałą już pozostałość po produktach na świąteczny kompot i fioletową, koronkową taśmę, którą kupiłam do zawieszania ozdób na choince, ale w ostatniej chwili zmieniłam koncepcję i choinka była cała biała.
I jak Wam się podoba? Zaraz trzeba będzie rozbierać choinkę, więc trochę blasku w domu się przyda, żeby nie zrobiło się nagle zbyt ponuro. 😉
Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:







