Podróż samochodem z dzieckiem to nie jest prosta sprawa. Nie bez przyczyny jest częstym tematem komedii familijnych. „Nudzi mi się!”, „Kiedy dojedziemy?”, „Długo jeszcze?”, „Siku mi się chce!”. Znacie to? A u maluchów, co jeszcze nie zamęczają gadką – stęki, jęki i rozpaczliwe próby wyplątania się z pasów w foteliku. Dziecko w podróży potrafi zamęczyć… Mam na to kilka sposobów!
Nawet dorosły ma czasami dosyć długiej, męczącej drogi. Nogi puchną, drętwieją, tyłek boli od siedzenia, a i chciałoby się jak najszybciej dojechać na miejsce. My dorośli mamy w trakcie podróży dość podobne odczucia, tylko umiemy sobie z nimi lepiej radzić. Każdy po kilku godzinach marzy o jakimś super „turboteletransporterze”, co by skrócił podróż z 5 godzin na 5 sekund, którego jeszcze nie wymyślono niestety… Co tu się dziwić dzieciom! Warto więc umilić jakoś podróż maluchom, bo inaczej i dla nich i dla nas, długa jazda samochodem będzie katorgą.
My podróżujemy naprawdę dużo. Oprócz wyjazdów do rodziny kilka razy w roku, nie usiedzimy na miejscu długo i ciągle kombinujemy jak tu znaleźć czas i fundusze by gdzieś się wyrwać. Blanka pierwszą kilkugodzinną trasę odbyła z nami, jak miała 3 miesiące i od tego momentu jest stałym podróżnikiem. Raz jest lepiej, a raz gorzej, ale mamy kilka sposobów, by jakoś wspólnie przetrwać drogę bez większych zgrzytów i histerii.

1. Podróż nocą
To jest świetne rozwiązanie, jeśli przed Wami bardzo długa droga, jeśli chcecie jak najszybciej dojechać na miejsce, jeśli Wasza podróż wypada w bardzo upalne lato, albo gdy Wasze dziecko ma chorobę lokomocyjną. Ja w dzieciństwie miałam ten ostatni problem i rodzice wyjeżdżali ze mną w nocy, bardziej na głodniaka i było z głowy. My z kolei, często w drodze powrotnej, wyjeżdżamy gdy Blanka akurat ma się kłaść na sen nocny. Dojeżdżamy w środku nocy, albo nad ranem. Wystarczy przenieść małą do jej łóżeczka. A czas podróży skraca się czasem nawet o połowę.
2. Częste przystanki
No i właśnie przez nie czasami wolimy jechać nocą. Z dzieckiem trzeba robić częste przystanki. U maluszków bo pielucha pełna, bo karmienia regularne, a u starszaków bo nuda bierze górę i robią się nieznośne. Gdy maluch raz na dwie godziny, trochę pobiega po lesie, czy pobawi się na placyku zabaw na przydrożnym MOPie, robi się o wiele znośniejszy, chętniej nawet uśnie gdy już wrócicie do auta.
3. Przerwa na obiad
Przyda się całej rodzinie. No chyba, że macie dziecko z chorobą lokomocyjną, to pewnie jecie ukradkiem w aucie, jak akurat śpi, żeby nie zechciało skosztować jakiegoś batonika, czy innych paluszków, by móc je za chwilę zwrócić… U nas na szczęście ten problem jeszcze się nie pojawił, chociaż patrząc na obciążenia genetyczne nigdy nie wiadomo… W każdym razie zatrzymujemy się zawsze na posiłek. To czas na rozprostowanie kości, a dla Blanki na zabawę. Staramy się zawsze wyszukiwać przydrożne knajpki z kącikami dla dzieci. Trochę nowych zabawek i koleżanek i od razu humor się poprawia. I ponownie sprawdza się, że lekko zmęczone, wyszalane dziecko chętniej śpi w trakcie drogi, a rodzice mają jakąś godzinkę spokoju.


4. Przekąski
A jeśli już o jedzeniu było to… Dobra buła nie jest zła! Albo jakieś inne ciastko, czy chrupek. Zwłaszcza, jeśli takie smakołyki nie są przez dziecko jedzone codziennie. Wtedy jeszcze większa radocha , a dla rodziców chwila spokoju. Szamanie w aucie da dziecku ulgę w nudzie. Potem pewnie trzeba będzie dziecko przebrać, a samochód odkurzyć, ale coś za coś. 😀 Trzeba też pamiętać, by malucha często poić, zwłaszcza w upalne dni.
5. Zabawki
Nasze tylne siedzenia w samochodzie przypomina małą bawialnię, gdy jedziemy w trasę. Blanka ma tam mnóstwo zabawek. Jedna się znudzi, to wyciągam drugą. Coś grającego, coś świecącego, jakieś książeczki, misie do przytulania. To działa bardzo kojąco. Jak była jeszcze niemowlakiem, jeździła z nami mała karuzelka turystyczna i gryzaki. Z większymi dzieciakami już pewnie bardziej trzeba będzie się nagłowić. Ale od czego są wyliczanki, zagadki i gry w które można się bawić całą rodziną w trakcie drogi.
6. Uruchom przedmioty pod ręką
Pamiętam, jak kiedyś zepsuł nam się samochód na autostradzie. Zanim przyjechała pomoc drogowa i brat męża, który nas „przechwycił”, najlepszą atrakcją okazała się mała samochodowa latarka. Wiadomo, że nie-zabawki są najlepszymi zabawkami. Jakieś lusterko w torebce, błyszczyk mamy zamiast gryzaka, klucze od domu zamiast grzechotki… Pomysłów może być mnóstwo. Zwłaszcza małe dziecko zajmie się takimi rzeczami na długo.

7. Urządzenia mobilne nie są takie złe
Nie lubię przesady w żadną ze stron. Dziecko nie może non stop oglądać bajek i mieć kontakt z tabletem czy komórką przez większość dnia. Ale robienie z tego antychrysta naszych czasów też mnie dziwi. Nasze dziecko ogląda wybrane przez nas bajki, czy piosenki z animacjami. To dla niej i dla nas świetna rozrywka. Dlatego w podróż zawieszamy tablet na oparciu siedzenia i oglądam z Blanką bajki. Ostatnio mamy fazę na „Maszę i niedźwiedzia”, dzięki nim ostatnia podróż i mi i małej upłynęła dużo przyjemniej. Śpiewamy też piosenki razem ze składankami na „You tube”, jak leci „Idziemy do zoo”, a mała śpiewa „hop, hop, hop”, gdy skaczą małpy, od razu robi się weselej.
8. Spraw by podróż była komfortowa
Dzieci potrzebują komfortu dużo bardziej jak dorośli. Natura podobno stworzyła je tak, by się o wygodę dopominać, w celu przetrwania. Oprócz pełnego brzuszka, maluch musi mieć też dobrą temperaturę w samochodzie, być chronionym przed słońcem, mieć czystą pieluszkę. Wielogodzinne siedzenie w foteliku sprzyja odparzeniom, więc przy każdym stopie, jeśli dziecko nadal nosi pieluszkę, warto sprawdzić, co tam się dzieje w majtaskach. To samo ze słońcem wpadającym przez szyby. Razi każdego, a dzieciom przeszkadza tym bardziej. Warto więc wyposażyć się w osłonki na szyby. Sprawdziliśmy też, że małej podróżuje się dużo lepiej, gdy w samochodzie jest chłodno, a podczas snu jest przykrywana kocykiem. Gdy powietrze jest rześkie jest dużo mniej marudna. Z tego też powodu, podczas przystanków dobrze jest wietrzyć auto. Komfort jazdy poprawia też znacznie organizer samochodowy do zawieszenia na przednim siedzeniu. Można tam trzymać smakołyki, zabawki i wszystko co ma być pod ręką.

A jakie są Wasze sposoby by dziecko w podróży miało zapewniony komfort?
![]()
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

