DSC_1103

Nikt nie ma takich popołudni…

…jak matka! Oj tak, dość narzekania. Z dzieckiem popołudnia to bajka w porównaniu do realizacji ciężkich projektów i gadaniny szefa nad głową. Ja je uwielbiam! Oto mój przepis na cudne popołudnia + mały bonus, żeby stały się one jeszcze lepsze.

Wszędzie ciągle słyszę i czytam, ze wieczór to czas dla matki bezcenny. Wreszcie dzieci śpią i można sobie trochę odetchnąć. Może i tak. Ale w naszym domu z pewnością najmilsze są popołudnia. Ja je uwielbiam. Są wolne od porannego pośpiechu, ale i od wieczornej konieczności odpoczywania po ciężkim dniu. Jesteśmy razem, Blanka się bawi, a ja relaksuję. Chcemy to idziemy na spacer, chcemy to zostajemy w domu i leniuchujemy. Jesteśmy już po porannym rozbudzaniu, ja po śpiesznie wypitej kawie byleby nie paść na twarz po ledwo przespanej nocy, mała przebrana z piżamki, nakarmiona ulubionym budyniem… Ale jesteśmy też przed wszystkimi bardziej lub mniej miłymi obowiązkami wieczornymi. Przed kąpielą, kolacją, godzinnym lub dłuższym usypianiem, szykowaniem wody na mleko na poranek i herbatki, żeby była gotowa już tuż po przebudzeniu… Wieczory są ok, ale mam wtedy siłę tylko, żeby zlegnąć na kanapie i obejrzeć z mężem jakiś dobry film. W popołudnia jestem w najlepszej formie! Zrelaksowana i czerpiąca całkowitą przyjemność z bycia mamą.A to dzięki mojej córce… Kiedy byłam jeszcze pełnoetatowym pracownikiem korporacji popołudnia były najgorsze, choć lubię moją pracę. Już zdążyłam się zmęczyć od rana, a do powrotu do domu jeszcze kilka godzin… Południe było moją najmniej lubianą porą dnia.

Teraz popołudniami rozwalamy masę zabawek na podłodze, ja robię sobie wypasioną kawkę (nie zalewajkę, byleby szybciej przyswoić odpowiednią ilość kofeiny) i piję, delektując się smakiem mojej domowej latte i patrząc z ogromna przyjemnością na mojego beztroskiego brzdąca. I wiecie co, ja wtedy też jestem beztroska! To miłe uczucie. Kocham południe, zwłaszcza weekendami, jak w domu jest też nasz „rodzynek” mężuś i tatuś! Mamy wtedy czas tylko dla nas, słońce świeci najintensywniej, to najmilszy moment dnia… Warto zwracać uwagę na takie małe rzeczy. Ona tak naprawdę cieszą najbardziej.

A teraz mały bonus, czyli przepis na moją cudowną kawkę!

Domowa latte bez ekspresu

Wystarczy mleko, sypana kawa, zwykły dzbanek i spieniaczka do mleka (moje są z Ikei). Kawę zalewam wrzątkiem i odczekuję, aż się zaparzy. Mleko podgrzewam a następnie spieniam w wysokiej szklance tak by pianka miała ok 2 cm. Później powolutku wlewam zaparzoną fusiankę do szklanki. Powstają przepiękne warstwy. Dla smaku posypuję piankę cynamonem i kakaem. Mniami! Na zrobienie takiej kawy nie miałabym siły o poranku. Cudo!

A żeby było jeszcze cudowniej, do kawki czasem serwuję sobie wyciskany sok z pomarańczy i domowe ciasto. Na zdjęciach brownie bezglutenowe, które pokochała cała nasza rodzina z Blanką na czele! Przepis już niedługo wam pokażę…

 

 

 

 

 

 
Jeśli spodobał ci się ten post, z pewnością chętnie przeczytasz też:
Ten post to część blogowego wyzwania Magdy z bloga Save the Magic Moments. Zaglądajcie tam po inne inspiracje do wprowadzanie slow life, powrotu do celebracji życia, nie tylko Magdy, ale też innych bloggerów (Magda organizuje linkowanie pod swoimi postami).
#tydzieńsafethemagicmoments

 



O autorze -



  • Ale Ci zazdroszcze tej latte <3 uwielbiam, kocham! Ale niestety nie mogę póki karmię piersią :-) u nas póki co to właśnie wieczór jest najulubieńszy :-) pozdrowionka !

    • Koniecznie sobie wypróbuj latte zrobioną z kawki zbożowej. 😉 Ja taką piłam, jak jeszcze było mi dane karmić małą i była cuuudna!

  • Szklaneczki, czy raczej szklany są super. uwielbiam je:) oczywiście z odpowiednią zawartością!

    • Są cudne. Lubię też robić w nich zimową herbatkę z syropem malinowym, goździkami, pomarańczą i wkładką procentowa. 😀

  • Fajny przepis na warjację z mojej uubionej fusianki ☺ U mnie południe mnknie jak szalone, to jest pora dnia nad którą powinnam popracować.

    • To tak jak ja nad porankami muszę popracować. :) Ps.: Ja też najbardziej lubię fusiankę. Kawa z ekspresu jakoś mi tak bardzo nie pasuje. Czasem nawet boli mnie od takiej brzuch.

  • Chyba musze sobie sprawić taka szklankę, w końcu Mikołaj za pasem ????

  • Ja pije kawe karmiac już w szpitalu położna i laktatorka mówiły, że jedną kawkę można wypić.

    • To prawda. Wystarczy przeliczyć sobie ilość kofeiny z zalecaną dzienną dawką dla kobiet karmiących… Ale w to wpisuje się tez herbata, czekolada, kakao i wiele różnych produktów. Ja zawsze byłam straszną kawoszką. Karmiąc i w ciąży piłam jedną kawę zwykłą i w zastępstwie za drugą – zbożówkę. :)

    • Trzeba sobie jakoś radzić ☺ niestety mi inka kompletnie nie smakuje może nie potrafię jej dobrze zrobić

  • Kawa wygląda obłędnie, te warstwy…! A twoje podejście jest świetne! :)

    • Cieszę się, też tak myślę, chociaż muszę przenieść ten entuzjazm jeszcze na poranki i wieczory. Całe dni są przecież wspaniałe. 😀 :)

  • Chociaż kawy nie pije i nigdy nie piłam to zazdroszczę kawoszom właśnie tej chwili, delektowania się ciepłą kawką… Mój Szanowny uwielbia kawę więc umiem je robić, dla niego i gości we wszelkich wariacjach. Tak… zrobić i nie wypić hehe :)

    • A próbowałaś mokkę? Tą wersję latte z czekoladą lubią zazwyczaj nawet "nie kawosze", bo to taki deserek. :) ale i bomba kaloryczna niestety…

  • Grunt to znaleźć pozytywy w tym co się robi. Nie zawsze jest spokojnie i fajnie, ale przecież te trudne, zabiegane i chaotyczne dni nie trwają wiecznie 😉

    • No nie trwają… Pewnie skończą się za jakieś 15 lat, a wtedy będzie za nimi tęsknota… 😀

  • Latte <3
    Ja mimo całej magii popołudnia, wolę wieczory a najlepiej noce – tylko ja, książka lub praca i cisza :)

    • Oj ja też kiedyś najbardziej lubiłam wieczory i noce. Ale teraz moje dziecko usypia koło 23 bo coś jej się dziwnego porobiło, więc aż mi się nie chce pomyśleć o kolejnym wieczorze i usypianiu przez 2 godziny. 😀

  • I to są popołudnia godne naśladowania. Beztroska również należy się i nam mamom :-) Ja w sumie też je lubię, bo wtedy wszyscy schodzą się do domu i robi się gwarno i wesoło, każdy ma coś fajnego do opowiedzenia, czasem mam tylko problem, żeby zrozumieć co mówi do mnie jednocześnie trójka dzieci 😉 Ale najbardziej lubię wieczory, które dla mnie są magiczne. Takie wyciszające i spokojne. Ja ich potrzebuję, ponieważ od wczesnych godzin porannych aż do wieczora jestem bardzo aktywna i muszę przystopować.

    • Ja czekam aż moje dziecko znowu zacznie kłaść się o dziecięcej porze (mam nadzieję, że to powróci) i wieczory też będą cudowne. Na razie to ciągła próba uśpienia jej od jakiejś 19 do 23… 😀

  • Niezły efekt! <3

  • Ale narobiłam sobie smaka na kawę. Uwielbiam latte! Zastanawiam się czy iść zrobić sobie teraz czy czekać do rana 😛 😉

    • Oj, jak ja bym o takiej godzinie wypiła, to bym pół nocy nie spała. Chociaż czasem właśnie o to chodzi. 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl