Sprawdzone sposoby dla mam… i nie tylko! Raz, dwa, trzy… Piękniejemy!
Nie oszukujmy się, nie jest łatwo dobrze wyglądać będąc mamą malucha… Bo brak czasu, bo trzeba mieć oczy dookoła głowy, a trudno się rozglądać za biegającym berbeciem akurat tuszując rzęsy… I przede wszystkim, zmęczenie bierze górę, więc czasami może się po prostu nie chcieć.
Ja mam jednak coś takiego, że jak spojrzę w lustro na „byle jaką” siebie, to czuję się jeszcze bardziej zmęczona, a jak się nieco „odstrzelę” i na zmęczoną wcale nie wyglądam to jakoś tak mi działa autosugestia, że dostaję energetycznego kopa. I pieluchę wtedy mi się zmienia córce sprawniej, i mniej mnie denerwuje jak nie chce zjeść zupy, albo jak powyciąga garnki z szafki w kuchni… Próżność? Nawet jeśli, to trochę miłości własnej nikomu nie zaszkodzi, nawet mamie!
Żeby więc tą miłość kultywować, zawsze organizuję sobie godzinkę dla siebie. Zamykam się więc z córka w łazience (wcześniej przygotowanej pod wizytację malucha – szafki pozamykane na zaczepy z Ikei i te sprawy), podrzucam jej niby od niechcenia puste opakowania po kosmetykach (to zawsze najlepsza zabawka) i oddaję się zabiegom. Oczywiście szybkim, bo cierpliwość Blanki kiedyś się skończy, a odkręcanie i zamykanie słoiczka po masce do włosów wreszcie się znudzi… Tylko jak szybko się „podrasować”? Ano mam kilka sposobów… I co tam! Nie będę samolubna i się nimi z wami podzielę!
Sposoby na szybkie wyszykowanie się z rana dla mam i nie tylko…
- Lubię mieć ułożone włosy, ale z Blanką kręcenie ich na szczotkę, lokówkę czy wałki byłoby niemożliwością. Z reszta warto zachować coś sobie na wielkie wyjścia. Dlatego po umyciu głowy suszę włosy, zawijam w niski koczek i obficie psikam płynem do układania włosów. Płyn sobie tak wysycha, a po 15 – 20 minutach fale są gotowe!
- …ale jestem tylko człowiekiem i raz na jakiś czas zdarza mi się, że wezmę szybką kąpiel i nie mam siły ani czasu na mycie głowy i układanie włosów. Wtedy z pomocą rusza mi suchy szampon, który zawsze mam w szafce.
- Wypielęgnowane, gładkie ciało lubi mieć chyba każda kobieta. U mnie problem z tym zaczął się już w ciąży, gdy schylanie się by posmarować balsamem łydki było wyzwaniem. Teraz, przy dziecku też nie mam czasu na wcieranie mazideł. A więc stawiam na olejki do kąpieli, które działają jeszcze lepiej. Nalewam, kąpię się jak zwykle i wychodzę gładziuteńka i pięknie pachnąca! Jak nie mam swojego olejku, to podkradam córce oliwkę do kąpieli. Proste? Proste!
- Uważam, że dłonie to wizytówka każdej kobiety. No ale malowanie paznokci co 2-3 dni byłoby udręką. Trzeba znaleźć czas na nałożenie lakieru, wyschniecie… Mało możliwe by zachować tu regularność bez odprysków będąc mamą. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest lakier hybrydowy. Wytrzymuje nawet 3 tygodnie. W internecie cały zestaw do takiego manicure`u można kupić już za 100zł (z lampą i kilkoma kolorami lakierów), a wystarczy na dłuuugo! Co trzeba zrobić? Wypolerować paznokcie, pomalować tak jak zwykle tylko utwardzając w lampie, a potem przemyć specjalnym płynem. Duża oszczędność czasu, a efekt po prostu „wow”! A więc dziewczyny, raz na jakiś czas wieczorek dla siebie i wyglądamy jak gwiazdy!
- Każdy ma swój sposób na makijaż. Ja lubię mieć pomalowane usta. Na jasno, na ciemno, ale jednak zaznaczone. Dziecko jest w stanie rozetrzeć matce na buzi wszystko, wiadomo. Żeby nie wyglądać jak klown, stawiam więc na suche szminki, które są dużo trwalsze i się nie rozmazują. Jak siedzę w domu i nigdzie nie wychodzimy też staram się mieć na buzi chociaż korektor, puder i tusz do rzęs. Zajmuje to 5 minut, a lepszy humor gwarantowany!
