My mamuśki uwielbiamy stroić swoje maluchy. Ale niestety… Wraz z dzieckiem nie pojawia się skarbonka wciąż na nowo wypełniająca się pieniędzmi.
Dostaję sporo wiadomości od Was moje czytelniczki, odnośnie ubranek Blanusi. Bardzo mi miło je czytać. Piszecie, że ładnie Blanka ubrana, pytacie, gdzie robimy zakupy, że może coś po niej sprzedaję… A, że właśnie mała wskakuje w nowy rozmiar, co niesamowicie boli mojego męża, a zwłaszcza nasz rodzinny budżet, to powstała inspiracja do nowego wpisu. Jak ładnie i modnie ubrać dziecko, aby nie wydać za dużo pieniędzy?
Wyprzedaże
Trwają już od miesiąca i właśnie teraz opłaca się z nich skorzystać najbardziej. Raz, że w sklepach nie ma już takich tłumów, a dwa, że wszystkie sklepy stopniowo obniżają ceny i właśnie teraz można upolować coś naprawdę tanio. Stylóweczka z tej domowej sesji cała pochodzi z wyprzedaży, kosztowała nas 95 zł – od stóp do głów, a obliczyłam, że pierwotnie wydałabym na nią 210 zł. Jest różnica prawda?
Dlatego mniej więcej wyliczam sobie zawsze, jaki wzrost będzie miała mała w danej porze roku i staram się kupować nawet na zapas, jeśli coś jest w wyjątkowo atrakcyjnej cenie.
Outlety
W outletowych centrach handlowych znajdziemy ubranka z poprzednich kolekcji… Ale czy to kogokolwiek obchodzi? Właśnie w takich sklepach kupiłam kiedyś Blance nowiuśki, śliczny, zimowy płaszczyk w Smyku, za 20zł! Kupowałam też letnie kapelusiki po 5 zł. Opłaca się zaglądać w takie miejsca.
Second handy
Ciekawa jestem, jaki jest wasz stosunek do kupowania dziecięcych ubranej w takich miejscach? My do nich zaglądamy i uwierzcie, można tam znaleźć cudeńka. Dziecięce ciuszki są zazwyczaj w cudownym stanie, bo maluchy krótko je noszą. A takie ubranka, uprane i porządnie wyprasowane nie zagrażają delikatnej skórce dziecka. Ostatnio kupiłam małej modny szal w pastelową kratę za całe 3 zł, a na wyprzedaży w Zarze, bardzo podobny kosztował 19 zł i był przeceniony z 39 zł.
Odkupowanie ubranek od innych mam
Ubranka, często nawet nowe, z metką, można też odkupywać od innych mam. Wtedy ceny są dużo niższe. Kto z nas nie dostał nigdy dla dziecka ubrania w złym rozmiarze, albo takiego, które zwyczajnie nam się nie podoba, a dla kogoś innego będzie śliczne. Mamy wymieniają się, albo sprzedają ubranka na OLX, Allegro, w Facebookowych grupach, czy nawet na Instagramie. To fajny sposób na wyczajenie czegoś ładnego, a niedrogiego dla malucha.
Sklepy dyskontowe
Tam też warto zaglądać w poszukiwaniu ubranek dziecięcych. Np. ubranka z Pepco odkryłam, bo uwielbiam tam kupować duperelki do domu. Zalazłam któregoś razu na dział z ubrankami dziecięcymi i stwierdzam, że i tam można znaleźć perełki. Sporo ładnych legginsów, spódniczek… Ostatnio kupiłam tam na wyprzedaży balerinki dla Blanki, które służą nam zamiast kapciuszków. Za całe 9,99 zł! Są śliczne, a małej jest w nich bardzo wygodnie, bo jako jedne z niewielu, nie są ściągane po 15 sekundach od założenia. 😀
Młode polskie marki
Uwielbiam też kupować małej ubranka u młodych polskich twórców, których wyszukuję na Facebookowych funpageach, DaWandzie, albo Showroom.pl. Można tam znaleźć cudeńka za taką samą cenę, jak ciuszki z sieciówek. I też mają wyprzedaże… Z dwoma małymi różnicami. Niszowe marki szyją ciuszki z wysokiej jakości materiałów, więc są niezniszczalne. My mamy w szafie kilka bluz Blanki, które mają już za krótkie rękawki, a wciąż wyglądają jak „nówki sztuki”. Poza tym dobrze jest wspierać rodzime marki! 😉
Blanka:
cieplutki sweterek – Mango
dresowe spodenki – Color Club/ Smyk
opaska – Reserved
balerinki – Pepco
Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:












