Często trafiam w internetach na śmieszne grafiki porównujące życie mam do codzienności kobiet bezdzietnych. Ale nasze życie diametralnie zmienia się już porównując te prowadzone przez singielki, a mężatki. Związek wzbogaca. Nie tylko emocjonalnie. Wystarczy wstąpić w poważniejszą relację z mężczyzną, by móc urozmaicić swoje CV o kilka dodatkowych profesji… 😀
Żona i mąż. Jak pięknie to brzmi! Zwłaszcza zaraz po ślubie. Później, z każdym kolejnym rokiem zaczyna brzmieć coraz bardziej praktycznie. I to niestety, zwłaszcza z męskiej perspektywy. 😀 Uwierzcie mi, wiem co mówię. W tym roku stuknie nam 5 wspólnych lat, jako małżeństwa, a 7 jako pary. To wystarczająco dużo by zaobserwować, jak w fantastycznie „subtelny” sposób panowie wykorzystują nas do własnych celów. Ale co tam, przecież my to lubimy. Lubimy być takie niezbędne i wielozadaniowe. I w efekcie, ci panowie dziecinnieją nam znacznie bardziej w porównaniu do modelu, który brałyśmy od ich mamuś. 😀 No ale! Jest tego skutek, który może nam znacznie wynagrodzić te trudy opieki… Wystarczy tylko się cenić!
Kucharka, sprzątaczka, niańka do dzieci, guwernantka, czasem psychoterapeutka. To już kilka dodatkowych profesji. Je jednak pominę, bo to są zadania, które wykonujemy tak po prostu żyjąc w rodzinie. Poza tym w dzisiejszych czasach dzielimy je coraz bardziej partnersko, więc te trudy często rozkładają się na dwoje, ale rzadko kiedy po równo. Nie będę tu wybielać mojego męża, bo robiąc pranie, jakoś zawsze trafia w koszu jedynie na swoje gacie, ale to już pominę… 😀 Jest kilka zawodów, które wykonujemy tylko dla naszych mężczyzn. I to są profesje wyspecjalizowane, które należy cenić…
Stylistka
„Kochanie, co ja mam jutro założyć do roboty?”, „A te skarpety pasują do tych butów?”, „A te gacie nie będą mi prześwitywać spod jasnych spodni?” (majty w czerwoną kratę pod lnianymi beżowymi spodniami – skądrze znowu!). Założę się, że połowę z tych pytań każda z nas słyszy co najmniej kilka razy w tygodniu. Nie mówiąc już o tym, że faceci nienawidzą chodzić po sklepach, więc my – żony często kupujemy im coś „na oko”. No ale powiem szczerze, wolę już pełnić etat prywatnej stylistki mojego męża. Jego wygląd, gdy odwiedzał mnie leżącą na patologii ciąży, tak podnosił mi ciśnienie, że aż musiałam latać na tabletkach. 😀 Biedny, porzucony na pastwę losu musiał sam się ubierać i nie podołał. I jeszcze się pytał, czy dobrze dobrał koszulkę do spodni, bo tyle się nad tym głowił. Koszulka była neonowa, a spodenki w rudą kratę. No cóż… Zmierzając do sedna sprawy, dodam, że zakupy ze stylistką to koszt 700 zł, a przegląd szafy to 600zł. Mój etat stylistki, odnosząc do cen na rynku wyceniam na jakieś skromne 500 zł miesięcznie. Nie będę przecież zdzierać kasy z własnego męża. 😀 Zwłaszcza, że wspólnota majątkowa i te sprawy… 😀
Dietetyk i catering dietetyczny
„Coś zbiegły się chyba te spodnie.”, albo „Jakoś mi bęben urósł, czy mi się wydaje?” – słyszałyście to kiedyś? 😀 Założę się, że tak. Większość mężczyzn tyje ze szczęścia przy ukochanej kobiecie. Kiedyś to nawet uważano, że jak facet nie upasie się po ślubie, znaczy się – kobita o niego nie dba. Teraz, taki statusiały look nie jest na miejscu, więc faceci albo sami o to proszą, albo są wręcz przez nas nakłaniani do przejścia na dietę. Oczywiście dietę dla leniwych. Wszystko przemyślane przez małżonkę, podane na talerzu, policzone BMI, dzienne spożycie kalorii, zamiast kanapek do pracy sałateczki, albo grillowany kurczaczek z ryżem. I co z tego, jak potem jeden z drugim pójdą myć z sąsiadem auta w garażu, spożyją przy tym czteropak piwa na głowę, a tak zupełnie przy okazji uzupełnią dzienny bilans energetyczny o 1000 pustych kalorii. Tak, tak kochanie, właśnie tyle ostatnio w siebie wlałeś! 😀 No ale co tam, dzielna żona, partnerka dalej walczy z tym mięśniem piwnym. A taka walka, jakby nie było to lekką ręką 300 zł za miesięczną opiekę dietetyka, i jakieś 1 500 zł za miesiąc diety pudełkowej.
Striptizerka i tancerka erotyczna
I tutaj już nasza „praca” jest o wiele łatwiejsza, bo panom w tej kwestii niewiele trzeba. Nie twierdzę przecież, że każda z nas odstawia jakieś wymyślne erotyczne układy wieczorami przed swoim chłopiną. Wystarczy np. ścierać z podłogi w kuchni ketchup, który kapnął mu, jak robił sobie kanapki i zaschnął skubany, tak, że mop go nie złapał… „Ojej, co ty się tak tutaj wyginasz moja zboczuszko? Humorek dobry, chyba coś będzie wieczorem?”. Co z tego, że humorek jest kiepski, bo właśnie starłaś podłogę pełną okruchów po tych jego kanapeczkach, a jeszcze musisz poprawiać, bo ten cholerny ketchup! No nie, skoro odbiera te wyginanie się po podłodze, jako umyślne, erotyczne działania, to trzeba sprawę wycenić. Albo jak ładuje się bez pukania do łazienki, jak akurat smarujesz cycki balsamem ujędrniającym , żeby już całkiem nie obwisły, a on minę ma, jakbyś tam wyczekiwała specjalnie, żeby zobaczył, jak go kusisz. Single nie mają tego wszystkiego na co dzień, a nawet jeśli, to muszą sporo się nad tym napocić, nastarać, albo za to wszystko płacą grubą kasę w klubach gogo! 😀 Tak w ujęciu miesięcznym to wyceniam te nasze mimowolne striptizy, co najmniej na kolejne 600 zł.
No więc kochane moje. Niezłe sumki nam się uzbierały. Jak kolejnym razem według Waszych ukochanych mężusiów przesadzicie na zakupach, to uświadomcie im, jak bardzo oszczędzają na tym, że Was mają. I przez te dwie, trzy kiecki wcale nie zbiednieją. 😀 To na ile się wyceniacie?
Ja zaraz śmigam na shopping. Tylko jak ja wydam tyle kasy… 😀 😛
![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
Upierdliwa teściowa jest babcią…
Miłość w dobrym stylu – a może po francusku?
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

