Przyznam się, że kiedyś naśmiewałam się z rodziców, którzy używają takich gadżetów. Wydawało mi się to trochę tragi-komiczne. A jednak, gdy przekonałam się jak czasami trudno jest zapanować nad małą zwierconą duszą, dołączyłam do grona „dręczycieli” dzieci.
Niestety, albo i stety, bo jest przy tym masa śmiechu i radości, mamy w domu córkę z wmontowanym motorkiem. Ciekawe czemu to nie wyszło na USG… Lata to jak szalone, żeby upilnować, to trzeba by mieć w dupie oczy i kondycję olimpijską. 😀 Nie pomagają prośby i groźby, a opiekuńcza ręka rodzica wyciągnięta, by iść razem na spacer, po prostu parzy.
Przez dłuższy czas miałam na to taktykę. Blanka mogła się wylatać do bólu na placu zabaw, albo u dziadków w ogrodzie, a potem, gdy trzeba było z nią gdzieś iść, była tak padnięta, że siedziała z ulgą w wózku i poświęcała resztki sił na obserwację otoczenia. Bywała tak zmęczona, że stękała w nocy przez sen i machała nóżkami – podejrzewam, że były to zakwasy. 😀 No ale te czasy minęły już chyba bezpowrotnie. Teraz skubaniutka z wiekiem nabrała takich mocy, że zmęczyć ją to nie lada wyzwanie. Wtedy zaczął służyć nam rowerek trzykołowy z pałąkiem do pchania. Kochamy go do dziś miłością bezgraniczną bo uratował nam wiele wypadów, spacerów, czy wyjazdów, które dzięki niemu mijały spokojnie, a Blanka jeździła na nim cała dumna godzinami. Teraz ma potrzebę jeszcze dogłębniejszej eksploracji świata. Chce chodzić po murkach, biegać za ptaszkami, pieskami. I wszystko jest fajnie, poza miejscami pełnymi ludzi, samochodów itp. Nawet w takich dość niebezpiecznych dla malucha miejscach nasza mała Zosia Samosia nie chce chodzić za rękę. Przez przejście dla pieszych sama, obok ruchliwej ulicy sama, w tłumie przechodniów sama… Tak jakby trzymanie za rękę rodzica było dla niej zniewagą. 😀 Myślałam że ten etap przychodzi najwcześniej w wieku starszych dzieci przedszkolnych, a nie już u niespełna dwulatki.
No cóż, nie chce po dobroci, to trzeba sposobem. To przyrządy z których się śmiałam to smycze dla dzieci. Same smyczki – szelki dla dzieci nie przekonują mnie swoim wyglądem. Jakoś tak za bardzo przypominają te dla piesków. 😀 Dlatego wpadłam na lepszy pomysł i kupiłam plecaczek ze smyczą…



Wcześniej nie zdecydowałabym się na taki zakup. Ale jakiś czas temu Blanka uciekała mi w centrum handlowym. Babcia Blanki namówiła mnie, żeby schować się za filar, tak żeby sprawdzić jej reakcję. Wybieraliśmy się na wakacje do zatłoczonego nadmorskiego miasteczka, więc stwierdziłam, że lepiej sprawdzić jak się zachowa. W galerii było kilka okrągłych patio połączonych korytarzami ze sklepami, na jednym z takich „dziedzińców” stałyśmy. Blanka najpierw w ogóle się nie przejęła, że nie ma nas w zasięgu wzroku. Później wróciła w miejsce w którym ostatni raz nas widziała. Nie było nas, więc bez zastanowienia poszła na w stronę kolejnego patio i kolejnego… Nie płakała, nie wołała „mama”. Szła sama, my spory kawałek za nią. Oczywiście nikt się nie zainteresował samotnym dzieckiem. Po tym incydencie zrozumiałam, jak mogłam kiedyś w trakcie wakacji, właśnie w wieku 2 lat oddalić się od rodziców, przejść cały park w Kołobrzegu i beztrosko bujać się na łańcuchach przy pobliskiej drodze. Dziecko w tym wieku nie ma poczucia odległości. Poza tym już nie czuje się nierozłączne z mamą, a jeszcze nie ma świadomości zagrożeń. Nawet do końca się z takim maluchem nie dogadasz…

Dlatego plecaczek ze smyczą wydał mi się idealny. I nie myliłam się. Dla Blanki to wyjątkowo ważny gadżet bo może sobie w nim pochować ulubione zabawki. A ja zawsze mogę doczepić do plecaczka sznureczek i mieć ją pod kontrolą. Gdy miała go na sobie, nie latała już jak szalona, pilnowała się mnie, czasami biegła, a ja za nią… Ale była dużo spokojniejsza. Wcale nie wyglądała na nieszczęśliwą. Wprost przeciwnie. Szła gdzie chciała, ale była pod kontrolą. I jakoś tak się nauczyła tego zrównoważenia, że chwilami sama podawała mi rękę.

Podsumowując – rozgrzeszam rodziców, którzy czasami uwiązują swoje dzieci, bo dołączyłam do ich grona. 😀 Smyczka w naszym plecaczku jest odpinana. Dodatkowo w środku jest miejsce na podpisanie plecaczka i wpisanie np. ewentualnego numeru do mamy.
Blanka:
plecaczek – Skip Hop do kupienia TUTAJ (klik)
jeansy – Mango
t-shirt – Zara
opaska – MUMUkid
buty – H&M
![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
Jak dać dziecku zabawkę, naukę i rozrywkę za 9 zł?
Jak wybrać krzesełko niemowlęce? Testujemy!
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

