To grzech główny maminego wyglądu. Dla wygody, która jest tak ważna przy opiece nad maluchem, często rezygnujemy z jakiejkolwiek kobiecości. I zaczynamy przypominać gorszą, bo starszą i bardziej zmęczoną, wersję siebie sprzed lat, idącą do podstawówki, czy gimnazjum. Jak to mówią – z tyłu liceum, z przodu muzeum. 😀 Jak tego uniknąć? Jak stworzyć wygodny styl dla młodej mamy i zachować przy tym kobiecość i atrakcyjność?
Jakiś czas temu pytałam Was, czy chcecie nową tematykę na blogu. O modzie dla mam, o tym, co wiem z zakresu stylizacji i analizy kolorystycznej, co może się przydać kobietom takim jak my. Mam w głowie masę tematów, które jednak wymagają sporej ilości czasu. Ten wpis powstał jednak w bardzo naturalny sposób. Oglądałam zdjęcia z jednego z naszych weekendowych wypadów i przyszło mi do głowy, by napisać Wam o podstawie dbania o wygląd matki. Wygoda.


Jak wiecie mieszkam na podwarszawskich przedmieściach. Tak się składa, że na osiedlu, które ma jedynie kilkanaście lat… Mnóstwo nowych bloków, to też cała masa młodych matek. Mam czasami wrażenie, że w moim miasteczku jest najwyższy przyrost naturalny w całej Polsce. 😀 I tak patrzę na te moje ziomalki i co widzę? Spodnie dresowe, jeansy, trampki… I wszystko byłoby z tym ok, gdyby nie cała reszta. Włosy związane w „mysią psitkę”, kompletny brak makijażu, biżuterii, czy nawet torebki. W takiej oprawie, sportowy styl jest po prostu niechlujny i nieestetyczny.

Ja wiem, w macierzyństwie łatwo się zatracić. Często traci dla nas znaczenie, to czy partner patrzy na nas co chwila pożądliwym wzrokiem, albo czy zazdroszczą nam bezdzietne przyjaciółki, albo te z „odchowanymi” dziećmi. Ale spójrzmy na to inaczej. Lata w których rodzimy dzieci, to najczęściej najlepsze lata naszego życia, także pod kątem urody. Już nie jesteśmy nieopierzonymi dzierlatkami, a jeszcze nie nabyłyśmy zmarszczek, czy siwizny… 😀 Warto to wykorzystać, by później nie narzekać po latach, że straciłyśmy najpiękniejszy okres dla naszej kobiecości.


Jak, zachowując wygodę, podkręcić trochę sportowy styl?
- Nie rezygnuj z makijażu. Na pewnym etapie życia, mało która z nas ma nieskazitelną cerę. Dręczą nas szara skóra od niewyspania, cienie pod oczami, albo przebarwienia po ciąży. Użycie podkładu czy chociażby korektora to chwila. Cuda może też zdziałać róż do policzków, czy szminka. Rozweselą twarz i dodadzą blasku. Tych ostatnich mamy też mogą używać i to bez ryzyka, że po kontakcie z rączką dziecka zaczną wyglądać jak głupole. Na rynku jest cała masa trwałych szminek. Ja najbardziej lubię te z Golden Rose i Kiko Milano. Są nie do zdarcia.

- Zawsze miej na sobie jeden element stroju, który nie jest sportowy. Teraz moda pozwala nam na totalne wariacje, miksowanie stylów. Jeśli zakładasz spodnie dresowe i zwykłą bokserkę, to dobierz do nich baleriny zamiast trampek, a na chłodniejsze dni zamiast bluzy, nałóż na to marynarkę z dresowej dzianiny. Będzie czadowo, a nie stracisz na wygodzie. Z kolei do trampek, tych delikatnych i bardzo modnych białych, albo pastelowych pasować będą świetnie nawet sukienki. Chociażby te koszulowe, w stylu szmizjerek. Luźna sukienka nie będzie krępowała ruchów, a z doświadczenia wiem, że dla wygody matki najważniejsze i tak jest obuwie.
- Torebka. Nie wyobrażam sobie jak można jej nie mieć. co z tego, że przy wózku wisi torba na rzeczy dziecka i można też w niej upchać portfel i telefon. Torebka to atrybut mody kobiecej. I w ogóle taki gadżet który ma pomieścić nasze skarby. Nie rezygnujmy z niej. Wystarczy kupić taką przez ramię, tzw. listonoszkę, by torebka nie była zbędnym tobołem zajmującym ręce, ale fajnym dodatkiem do stylu mamy.
- Biżuteria jest wskazana. Wiadomo, mamie ciężko jest nosić długie wisiory, czy wiszące kolczyki. Dzieci są różne, mają różne dziwne pomysły. Lepiej z tego zrezygnować niż skończyć na SORze z rozerwanym uchem. Ale już np. pierścionki, albo bransoletki serio w niczym nam nie przeszkadzają. Rezygnujemy z nich chyba dlatego, że przestaje nam zależeć. A nie powinno.

- Czasami można pozwolić sobie nawet na seksapil. Zamiast obcasów świetnie rozbudzą go buty na koturnie. Wygoda zapewniona, a ruchy biodrami już są całkiem inne. Ja uwielbiam koturny. W tym roku wracają do łask moje ulubione, na espadrylowej podeszwie.



I to by było na tyle. Wystarczy naprawdę odrobinę się przyłożyć i zastanowić nad własnym wyglądem, by znów poczuć się świetnie we własnej skórze. A Wy? Jaki styl lubicie najbardziej? A może są tu u mnie jakieś mamy, które mimo wszystko biegają w mini i obcasach? 😉 Jak tak, to szacun i koniecznie zdradźcie, jak to robicie.
Ja czasami też noszę szpitki. Ale maksimum moich aktualnych możliwości to obcas 7 cm. 😀

Natalia:
parka – H&M
buty sportowe – Stradivarius
jeansy i bluzka – Mango
torebka – Zara
bransoletki – nadmorskie stragany i O brancelet
![]()
Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:
#minime – mama i córka w ramoneskach
Klasyka dla mamy i córki – trencz
Dziewczyna leśniczego…? + przegląd parek dla mam i córek
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

