Uwielbiam dokonywać choć drobnych zmian we wnętrzach… Ostatnio odkryłam bardzo tani, szybki i efektowny sposób, by dać ścianom, czy meblom nowe życie.
Niestety, w naszym domu, tylko ja to lubię. Mój mąż podziwia efekty, ale na samą myśl o remontach, czy choćby drobnych pracach domowych, które mu wymyślam do wykonania, robi minę cierpiętnika. Ach, ci mężczyźni! W grę nie wchodzi więc odmalowywania ścian co dwa lata, czy nawet przestawianie mebli. A szkoda, bo to drugie, według mnie wnosi nowe powietrze do domowego ogniska, daje dużo świeżości i energii. W moim rodzinnym domu, meble się przestawiało regularnie. Mama nie umiała się powstrzymać i mój pokój mniej więcej co pół roku przechodził taką metamorfozę. Zawsze wtedy lepiej mi się w nim bawiło, czy uczyło.
Tylko, że jak ostatni raz, przed świętami właśnie z pomocą mamy poprzestawiałam meble w „salonie” (specjalnie używam tej szumnej nazwy w cudzysłowie, bo nasza kliteczka, to raczej nie salon), to ponoć ponadrywałyśmy jakieś tam kabelki i teraz nie działa dekoder. 😀 Przynajmniej mężuś postawił nam takie zarzuty. Jak kiepsko je powpinał to teraz ma! 😉
Ostatnio jednak odkryłam sposób, dzięki któremu odmieniłam wnętrza naszego mieszkania bez potrzeby angażowania ukochanego zrzędy i dodatkowo super niedrogo!
Naklejki dekoracyjne, bo o nich mowa, wydawały mi się kiedyś kiepskim pomysłem. No bo, żeby to równo przykleić, żeby nie wyglądało zbyt futurystycznie… Jakoś mi tak nie pasowały do mojego ulubionego, przytulnego stylu. Ale, jak to mówią tylko krowa zdania nie zmienia. Znalazłam takie naklejki dekoracyjne, które super pasują do naszego domu! Jestem zachwycona tą odmianą, która pojawiła się w trzech naszych pokojach, a wydałam na nią niecałe 90 zł!
Te fioletowe, duże kwiaty, które wyczaiłam w Ikei za całe 29 zł, ozdobiły aż trzy miejsca na ścianach w jednym z pokoi. Dodały trochę koloru i energii w jasnym, biało – szarym wnętrzu.
Do sypialni zaś wybrałam czarna kompozycję nad łóżkiem. Ten pokój jest w stylu retro z dodatkiem glamouru. Miałam nad łóżkiem powiesić wielkie zdjęcia wywołane na płótnie w srebrnych, zdobionych ramach. Nadal uważam, że wyglądałyby tam pięknie, ale wydałabym na to pewnie kilkaset złotych. Z tym pomysłem jeszcze poczekam. Na razie ściana nie jest „goła” a ozdobienie jej kosztowało mnie 39 zł.
Naklejek nie mogło też zabraknąć w pokoiku Blanci. Te wyszperałam jakiś czas temu w Biedrze za 19zł. Ozdobiły drzwi, okolice napisu z jej imieniem, a także białą szafę i odnowioną, starą komódkę z Ikei.
Ogromnym plusem naklejek dekoracyjnych jest też fakt, że szybciutko się odklejają, więc jak się znudzą można je usunąć bez zniszczenia ścian, czy mebli.
Jeśli spodobał się wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:
















