Która z nas w tym okresie w roku choć trochę nie narzeka na kwestie urodowe? Tym nielicznym, kwitnącym już od samego początku wiosny, serdecznie gratuluję i po cichu zazdroszczę. 😉 U mnie skóra jakaś taka sucha, jak nie na całym ciele to chociaż na dłoniach… Cera ziemista, włosy łamliwe. Koniec zimy daje się we znaki większości z nas!
Zimą nie jest łatwo być piękną i fit. Nie oszukujmy się, trochę mniej dbamy o zdrowe odżywianie, bo jak zimno to i ma się ochotę na jakieś „cięższe” jedzenie, a nie same owocki i sałateczki… Mniej ruchu, bo komu by się chciało codziennie spacerować na mrozie, lepiej wozić się autem. 😀 Z pielęgnacją też czasem jesteśmy na bakier, bo fryzura i tak pod czapką, a kiepskiej cery spod grubego szala aż tak nie widać. Skądś to znasz? No jasne!
Ale przychodzi ona… Wiosna! I chcemy znowu być piękne i tryskające zdrowiem. Ja też chcę. Więc się staram. W jaki sposób?

Piję soki!
Soki to samo zdrowie. Tylko nie z kartonu! Wiem, co jem, a raczej piję, dopiero, jak sama sobie sok przyrządzę. I to też nie do końca, bo niestety własnych grządek nie posiadam. Staram się pić dwa soki dziennie – cytrusowy i warzywny. Zazwyczaj sprowadza się to do soku grejpfrutowego i marchwiowego. Witaminy sprawiają, że całe wyglądamy lepiej – skóra, włosy, paznokcie po kilku dniach stają się piękniejsze. Grejpfrut usuwa toksyny z organizmu i ma świetne działanie odchudzające. O zbawiennym działaniu marchwi na kolor skóry nie muszę chyba w ogóle wspominać. Nigdy nie miałam tak brzoskwiniowej skóry, jak wtedy, gdy mama w dzieciństwie wciskała mi soki marchwiowe. Znowu tak chcę! Nie wspominając już o energii, której dzięki dostarczeniu organizmowi odpowiedniej ilości witamin, będzie więcej, a nic tak dobrze nie robi na urodę jak dobry humor i chęć do życia! Więc dziewczyny – wyciskarki i sokowirówki w ruch! Warto…
Detoks!
Dawniej myślałam, że jak ktoś szczupły, to zdrowy. Nic bardziej mylnego. Organizm pełen toksyn, zakwaszony funkcjonuje bardzo źle. Działa to nie tylko na urodę, ale też na ogólne samopoczucie i kondycję organizmu.. Gdy więc jemy mało, ale nie unikamy półproduktów, czy jedzenia zakwaszającego organizm, jak mięso, biała mąka, kawa, czarna herbata, czy cukier, możemy być szczupli, ale co tu dużo ukrywać… niezdrowi. Prędzej czy później wyjdzie to nie tylko w braku energii, ale też w kiepskiej cerze, włosach bez połysku, zwiększonym wypadaniu włosów i wszystkich tych wyjątkowo niepożądanych rzeczach. Więcej o świetnym detoksie, który niedawno przeprowadziłam przeczytacie w tym poście – Ona i on na diecie: tygodniowy detoks i – 3 kg.
Ruch to zdrowie… i uroda!
I nie mówię tutaj o takim typowym, modnym teraz byciu fit, chodzeniu na siłownię itp. To już kwestia upodobań i wytrwałości, by regularnie stawiać się na treningach. Chodzi mi bardziej o ruszenie się z domu. Cera, która zmęczona jest klimatyzowanymi, czy ogrzewanymi pomieszczeniami jest szara i zmęczona, pozbawiona blasku. Wyjście na spacer, czy przejażdżka rowerem mogą tu zdziałać cuda! Dotleniajmy się na wiosnę! 😉
Kosmetyki naturalne
Nic tak na mnie nie działa, jak naturalne kosmetyki. Okazują się zbawienne i likwidują wszystkie moje problemy urodowe, którymi od lat byłam dręczona pod koniec zimy i na początku wiosny. Już Wam sporo pisałam o tym, jak niezbędne w naszym domu, w pielęgnacji dla całej rodziny, stały się olej kokosowy i masło shea. Teraz mam kilka nowych hitów.
Największy to afrykańskie czarne mydło. Wytwarzane właśnie z masła shea, oleju kokosowego, oleju palmowego i popiołu ze strąków kakaowca jest w 100% naturalne. Fantastycznie radzi sobie z suchą, problematyczną skórą. Używam go do mycia rąk, które w tym okresie w roku zawsze mam bardzo przesuszone, ale też do mycia całego ciała. Jest niezastąpione!


Drugi hit to oleje kosmetyczne! Żaden krem tak nie zregenerował mojej cery, jak oleje. Najbardziej mi bliskie to olej konopny i olej tamanu, bo są świetne na przebarwienia, z którymi się zmagam i fantastycznie rozświetlają cerę. Oleje wcieram też w końcówki włosów i dodaję do kąpieli, zamiast balsamu. Jeden produkt potrafi zastąpić wiele innych i to kolejny ogromny plus.

Więcej fantastycznych, naturalnych kosmetyków znajdziecie tutaj – Your Natural Side (klik).
![]()
Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:
Piękniejsza do lata – mój plan na 3 miesiące
12 sposobów na wykorzystanie oleju kokosowego
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

