4 miesięczny niemowlak zdobywa Morskie Oko w śnieżycy. Rodzice zwariowali?
Zbliża się sezon zimowych wyjazdów. Czy trzeba sobie ich odmawiać mając w rodzinie bobasa? My nie zrezygnowaliśmy i było cudownie! I choć Blanka jeżdżąc opatulona w wózku z gondolą, albo w swoim zimowym sanko-wehikule nie bardzo pewnie orientowała się, gdzie jest i co robi z rodzicami, to spędziliśmy świetny, rodzinny czas. A za kilka lat, mała będzie z pewnością dumna, oglądając zdjęcia, że była takim dzielnym dziudziusiem. 😀 Co zrobić by zimowy wyjazd z takim maluchem był bezpieczny, bezstresowy i zwyczajnie przyjemny?Wiadomo, zima sprzyja przeziębieniom. A katar, kaszel, czy gorączka u maluszka to coś okropnego. U nas pierwsze choróbsko przypętało się do Blanki, jak miała 6 miesięcy, więc i tak późno. Wbrew pozorom nie zimą, a na wiosnę, bo wtedy właśnie wirusy atakują najprędzej. Zima wcale nie jest taka straszna. Oczywiście nie każde warunki pogodowe nadają się do spacerów z maleństwem, a niemowlę, które ma wyjechać na zimowy wyjazd i długo spacerować po chłodzie musi być odpowiednio przygotowane. Już wyjaśniam wam, jak to było u nas.
Konsultacja z lekarzem
Oczywiście, nie każdy pediatra się do tego nadaje. Umówmy się, lekarze są różni, a sporo pediatrów dziwnym trafem zdaje się nie lubić dzieci, a już z pewnością nie lubi młodych, pełnych entuzjazmu rodziców. Dobry, mądry lekarz, który zna waszą rodzinę i wasze dziecko jest na wagę złota. My nasz wyjazd w góry skonsultowaliśmy z lekarzem Blanki, do którego mamy zaufanie. Dał nam kilka mądrych rad, dokładnie zbadał małą i, co nas zdziwiło, trochę na żarty, ale obśmiał nasze obawy, co do zimowego wyjazdu z maluchem. Już wiedziałam, że nie jesteśmy wyrodnymi rodzicami, więc przeszłam do organizacji. 😉
Przygotowanie niemowlaka
Wiadomo, że dla maluszka każda nawet zmiana jest zauważalna i lubi zazwyczaj to, co jest mu znane. Wyjazd na ferie zimowe musi być więc poprzedzony przygotowaniami. Jeśli nigdy nie wyjeżdżaliście z maleństwem, a w góry macie daleko, lepiej nie porywać się z motyką na słońce.
Pierwszy wyjazd z niemowlakiem trzeba stestować i lepiej obrać bliższy cel z krótszą podróżą. Więcej o tym pisałam
TUTAJ w poście o pierwszym urlopie z niemowlakiem.
Po drugie, jeśli wasz maluch do tej pory był bardzo chroniony, rzadko wychodziliście na spacery, lub bardzo dokładnie dobieraliście pogodę, lepiej nie ryzykować. Niemowlak musi być dość zahartowany, aby móc wybrać się z nim na zimowy wypad. My z Blanką spacerowaliśmy zawsze, nawet w mrozy, deszcz, czy śnieżycę. Idąc za poradą naszego lekarza, zostawaliśmy w domu tylko w dni bardzo wietrzne, a gdy wiatr, był połączony z deszczem, więc dużą wilgocią w ogóle nie wyściubialiśmy z nią nosa z domu. Podobno właśnie taka pogoda najbardziej sprzyja chorobom. Z małym niemowlakiem nie powinno się też wychodzić poniżej – 10 stopni, z nieco większym i już przyzwyczajonym, można podobno spacerować tak do -15 stopni, ale krótko, po 30 minut, dwa, trzy razy dziennie.My na nasz wyjazd na szczęście trafiliśmy super pogodę. Było śnieżnie, ale temperatury oscylowały w granicach 3-6 stopni na minusie. Trafiły się nam może ze dwa bardzo mroźne wieczory, ale wtedy mała została w hotelu z ukochaną babcią, a rodzice mieli wychodne. 😉

Bagażu bez liku
Z niemowlakiem i tak zawsze jest dużo bagażu… A zimą już w ogóle. Wzięłam masę ubranek. Po pierwsze dlatego, że ubierałam Blankę na cebulkę. Oprócz kombinezonu, kocyków, mała zawsze miała na sobie 3 warstwy. Kiedy wchodziliśmy np. do restauracji zdejmowałam jej poszczególne warstwy w zależności od tego, na ile ciepło było w danym miejscu. Z takim maluszkiem warto mieć też zawsze ze sobą w torbie przynajmniej jedno ubranie na zmianę, by móc przebrać dzieciątko, jeśli uleje, albo obślini się, co przecież jest codziennością… 😀 Wilgotne ubranko, nawet pod kombinezonem, przy wychodzeniu na mróz to samo zło. Zawsze miałam też ze sobą masę pieluch, bo nawet lekko wilgotna pieluszka na mrozie może skutkować zapaleniem pęcherza… Ale o tym wszystkim chyba nie trzeba przypominać żadnej mamie. 😉
Przy sobie miałam też zawsze duży termos, w którym w ciepłej wodzie była zawsze podgrzana herbatka i drugi z wrzątkiem, by podgrzać małej zupkę w słoiku lub rozrobić wodę na mleko, bo była już wtedy maluchem „na odżywkach”. 😀
Wróciliśmy z resztą z dużo większą ilością bagażu, bo na miejscu nabyliśmy chociażby sanki do pchania. Takie z cieplutkim śpiworkiem na polarze, budką, jak w wózku i specjalną przezroczystą płachtą, która przydaje się w trakcie śniegu. Polecam! Do środka napchaliśmy małej kilka kocyków i okazało się, że było jej tam cieplej niż w wózku. A sanki sunęło się po śniegu dużo łatwiej niż wózek…
Podróżowanie z głową
Ostatnio dużo mówiło się o tym, alby dziecko nie podróżowało w foteliku będąc w kurtce, czy kombinezonie, ze względów bezpieczeństwa. My tak robiliśmy, by Blanka się nie przeziębiła. Kiedy przemieszczaliśmy się gdzieś samochodem, mąż wcześniej szedł nagrzać w nim, później przenosiliśmy małą, zamykaliśmy wszystkie drzwi i rozbierałam ją z kombinezonu i czapki. Dzięki temu nie była podpocona, gdy wychodziła na mróz. A ryzyko przeziębienia zdecydowanie malało.
Suplementy i apteczka dla malucha
W trakcie wyjazdu, zwłaszcza zimą, warto dodatkowo chronić dziecko. Dlatego z polecenia lekarza, dodawałam Blance do herbatki witaminę C w kropelkach. Codziennie, profilaktycznie miała też podawany probiotyk, który z resztą zaczęłam jej dawać na tydzień przed wyjazdem, aby wzmocnić organizm.
Warto mieć też przy sobie kosmetyczkę z podstawowymi lekami dla malucha. Coś na zbicie ewentualnej gorączki, termometr, krople na katar, czy preparat z wodą morską, aby oczyścić i nawilżyć nosek w suchych, ogrzewanych pomieszczeniach. Oczywiście koniecznie trzeba mieć ze sobą książeczkę zdrowia dziecka, tak na wszelki wypadek.
O czym jeszcze warto pamiętać na zimowym urlopie z maluchem?
Bardzo przydaje się tutaj smoczek. Warto mieć więc kilka w zapasie. Gdy dziecko ma go w buzi na mrozie, oddycha tak, jak jest najbezpieczniej, czyli przez nosek.
Koniecznie miej przy sobie specjalny, tłusty krem na mróz i wiatr i smaruj buzię dziecka przed każdym kolejnym wyjściem na dwór.
A jak jest u was? Podróżujecie zimą z maluchami? Jakie macie sposoby na usprawnienie takiego urlopu?
Jeśli spodobał się wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:
Pierwszy urlop z niemowlakiem
Impreza z dzieckiem – nasz survival
Hrabina idzie na spacer